wstecz
Bieganie: wyzwania ultramaratonu

Kiedy osiąga się w końcu wybrany cel, pojawia się satysfakcja. Może pojawić się również uczucie, że nie było tak źle i trudno. Zwłaszcza kiedy minie kilka dni czy tygodni od przekroczenia mety 100 km. Ale nie łudźmy się. Przebiegnięcie ultramaratonu wymaga odwagi, samozaparcia i hartu ducha. A to dopiero początek. Jeśli zbudujemy w sobie pragnienie osiągnięcia czegoś, czego większość ludzi nigdy nawet nie spróbuje, dołożymy do tego sporo wyrzeczeń, ciężkich treningów, zbudujemy wytrzymałość tlenową i silne ciało, które wytrzyma bieganie przez kilka godzin bez przerwy, to znacznie zwiększymy swoje szanse na jego ukończenie. 

W pierwszej części tego cyklu ustaliliśmy już, że można pogodzić pracę biurową z realizacją ambitnych wyzwań sportowych. Pamiętacie pewnie też, że pomocny może okazać się w tym doświadczony trener, który będzie miał pomysł jak poprowadzić treningi, które przełożą się na osiągnięcie celu. Dodatkowym benefitem będzie zaoszczędzony czas na poszukiwanie wiedzy, eliminacja wysokiego współczynnika nietrafionych decyzji treningowych, metodologii prób i błędów, skończywszy na przeciążeniach i kontuzjach. 

Jeżeli z jakiegoś powodu nie czytałaś/eś poprzedniego artykułu, to warto nadrobić to pod tym LINKIEM.

Krok po kroku

Próba pokonania 100 km bez odpowiedniego przygotowania jest bardziej zwyczajną głupotą, niż powodem do dumy. Niech nikogo nie zwiodą prowokacyjne tezy, że ultra biegają ci, którzy niczego nie osiągnęli na 10 km czy w maratonie. Na pewno przeszłość biegowa udokumentowana dobrymi wynikami na krótszych dystansach będzie pomagać, ale nie gwarantuje wcale sukcesu. Chcesz setki, musisz mądrze i cierpliwie trenować. Czasami nawet latami. To raczej kwestia, tego czy chce się to zrobić w dobrym stylu, czy też byle jak.

Dystanse ultra zwykle buduje się w określonym limicie czasowym, co oznacza, że na przebiegnięcie wymarzonej 100-ki ma się np. 20 godzin. Mówi się, że osoby, które biegną pod limit czasu, mają gorzej niż czołówka, która potrafi przybiec w czasie dwa razy krótszym. Przekładając to na prostszy język. Im więcej konsumujesz czasu na ultra, tym dłużej musisz walczyć ze wszystkimi przeciwnościami, które nie występują wśród czołówki, np. dwukrotny bieg po zmroku, co ma wpływ na nawigację, bezpieczeństwo czy psychikę. Trening i rywalizacja w biegu ultra trial stanowią wyzwanie dla organizmu w sposób, który większość nigdy nawet nie rozważałaby. 

Doświadczenie – twój najlepszy przyjaciel

Najlepszym przykładem w tego typu eventach jest pogoda. Kiedy masz za sobą kilka sezonów startowych, możesz kontrolować wiele rzeczy. Z każdym startem zdobywa się doświadczenie. Dobór sprzętu nie stanowi wyzwania, trzymanie tempa, cierpliwość w biegu – to też jest już z wami. Głowa jest wytrenowana i wiemy jak radzić sobie w trudniejszych chwilach biegu. Ale są rzeczy, których po prostu nie można kontrolować. Uprawiając w górach latem jakikolwiek sport, zawsze jest „szansa” na burze i gwałtowne zmiany pogody. Poziom energii i obolałość mięśni są do opanowania, ale ulewny deszcz, mokra trasa w połączeniu ze zmęczeniem i brakiem doświadczenia na dystansie 100 km, będą niepokoić nawet wytrawnych ultrasów. 

Niepokoi również organizatorów, którzy mogą przerwać bieg w przypadku załamania pogody. Historia z 2021 roku, kiedy doszło do tragedii, jest tego potwierdzeniem. 172 uczestników startu na północnym zachodzie Chin miało do pokonania 100 km na terenie rezerwatu w prowincji Gansu. Podczas biegu, po około 30 kilometrach, warunki pogodowe uległy gwałtownemu pogorszeniu. Zawodnicy, z których większość miała na sobie letnie stroje i krótkie spodenki, musieli zmagać się z nagłym obniżeniem temperatury, gradem, marznącym deszczem i porywistym wiatrem. Warunki były tak ciężkie, że doprowadziły do śmierci 21 biegaczy. Niektórzy do końca nie byli świadomi, że w związku z ekstremalnymi warunkami organizatorzy zdecydowali się przerwać rywalizację. Ostatecznie biegu nie ukończył żaden ze startujących. 

DNF

To oczywiście przykład diabelsko ekstremalny. Ale ma pokazać, że na długich dystansach ultra, często z dala od miejsc zamieszkanych przez ludzi, wszystko może się zdarzyć. Zwłaszcza kiedy chodzi o bezpieczeństwo zawodników. Więc DNF (Did Not Finish) podczas biegu to dobra rzecz? Sportowo na pewno nie. Przerwanie biegu, po miesiącach przygotowań, po tym jak wszystko szło dobrze przez prawie 80 km, tak po ludzku po prostu nie jest zbyt dobre. Przynajmniej tak się wydaje na początku. Bo jaki jest sens w wyznaczaniu sobie celów, jeśli po prostu nie obchodzi nas, czy je osiągniemy czy nie? 

Powiedzmy sobie to jasno, pozytywne nastawienie pomaga w pełni wykorzystać DNF i wrócić silniejszym w następnym biegu niż kiedykolwiek. Nie każdy tego doświadczy. Jednakże DNF w biegach ultra trail to po prostu coś, co może się zdarzyć. I lepiej mieć tego świadomość. 

Jeżeli bieganie jest dla ciebie czymś więcej niż tylko sportem, pasją czy stylem życia lub po prostu szukasz praktycznych porad dotyczących biegania, dużej dawki motywacji oraz inspirujących historii – to zapraszam do przesłuchania naszego podcastu Run Your Life dostępnego m.in. w serwisie Spotify.