wstecz

Czas oczyszczenia igrzysk – boks i ciężary wycięte z programu

– Dwunastego września 1968 roku, o wpół do czwartej rano. Olimpiada w Meksyku, jak Kulej zdobył złoty medal – z nieśmiałym uśmiechem na twarzy, na pytanie o najszczęśliwszy dzień swojego życia, odpowiedział Jacek Liwot w serialu „Sposób na Alcybiadesa”. Dokładnie pół wieku później, w 2028 roku w Los Angeles prawdopodobnie odbędą się pierwsze od ponad 100 lat igrzyska bez pięściarzy i sztangistów. IOC (MKOI) powiedział dość latom korupcji, dopingu i machlojek. 

Kulej pisał historię polskiego boksu olimpijskiego, dwukrotnie wieszając złoto na szyi. Cztery lata przed sławetnym Meksykiem triumfował w Tokio, skąd Polacy wywieźli całą skrzynię medali. Józef Grudzień i Marian Kasprzyk triumfowali w ringu, a fenomenalny Waldemar Baszanowski w trójboju uzyskał wynik 432,5 kg, śrubując ówczesny rekord olimpijski. Boks i podnoszenie ciężarów w zajmują kolejno drugie i trzecie miejsca w polskiej historycznej klasyfikacji medalowej. To sól naszego sportu. 

Ale to też fundament rywalizacji olimpijskiej. Muhammad Ali, Joe Frazier, George Foreman, Władimir Kliczko, Anthony Joshua… Lista wielkich sportowców, którzy drogą boksu amatorskiego zapisali karty historii dyscypliny jest olbrzymia. Gdyby Floyd Mayweather nie został wyrolowany decyzjami sędziowskimi w Atlancie, prawdopodobnie nigdy nie osiągnąłby szczytu. Amerykanin wówczas uronił łzę i obiecał sobie, że już nigdy nie przegra. Urodziła się bestia.

 

A decyzje, które do tego doprowadziły, niestety stały się codziennością. Sędziowie od lat grają pierwsze skrzypce w bokserskim ringu, wypaczając wynik za wynikiem. Równie żałośnie wygląda sytuacja sztangi – próżno szukać drugiej tak obciążonej skandalami dopingowymi dyscypliny. Międzynarodowy Komitet Olimpijski, ustalając program igrzysk w 2028 roku, postanowił wykluczyć „dwójkę problematycznych dzieci ruchu olimpijskiego”, jak to nazwał oba związki – AIBA i IWF – Thomas Bach.

Są zwycięstwa i radości, są skandale i hałasy

IOC od lat ma problemy z tymi dwiema dyscyplinami. Podnoszenie ciężarów, ideowe uosobienie olimpijskiego hasła „Citius, Altius, Fortius” („szybciej, wyżej, silniej”), okazuje się być kompletnym zaprzeczeniem sportowych wartości. 110 zarejestrowanych przypadków dopingu i 49 sportowców pozbawionych medali – sytuacja jest wręcz groteskowa. Do tego stopnia, że Tomasz Zieliński, który w Londynie zajął dziewiąte miejsce w swojej kategorii, 4 lata później otrzymał brąz, gdyż u sześciu przed nim wykryto nielegalne substancje. A sam Zieliński? W 2016 wrócił do domu z Rio… odesłany przez doping. 

Mimo licznych upomnień i gróźb ze strony Komitetu, sytuacja w ogóle się nie zmieniła. IWF postanowił jedynie skorygować liczbowo klasy wagowe, by dać sobie „świeży start”. I to w zasadzie byłoby na tyle. 

A boks? Boks jest marionetką skorumpowanych sędziów. Śledztwo poprowadzone w sprawie brazylijskich igrzysk w 2016 wykazało, że arbitrzy dopuścili się „korupcji, łapówkarstwa i manipulacji wynikami sportowymi”, ze szczególnie łaskawym podejściem do krajów dawnego bloku wschodniego (np. AIBA przyjęła życzliwy datek od Azerów w wysokości 10 milionów dolarów). 

A do tego dochodzi postać Gafura Rakhimowa, byłego już szefa AIBA, który nosi miano jednego z najniebezpieczniejszych kryminalistów w Uzbekistanie. W rzeczy samej, sportowa organizacja zarządzana przez barona heroinowego może budzić mniejsze lub większe wątpliwości. 

Czas oczyszczenia

IOC nie postawiło jeszcze werdyktu. Obecną sytuację należy traktować jako najpoważniejsze z dotychczasowych ostrzeżeń kierowanych w stronę pięściarzy i sztangistów, jednak Komitet wciąż pozostawia im okno do odkupienia swoich win (inaczej niż w przypadku pięcioboju nowoczesnego, z którego permanentnie usunięto jazdę konną ze względu na skandal, w którym Niemka Annika Schleu uderzyła swojego konia). Co ciekawe, nawet piłka nożna nie może być pewna swojej pozycji – Thomas Bach zagroził, że organizacja mundialu co dwa lata wykluczy futbol z igrzysk. 

Wracając jednak do boksu i ciężarów. „Wystarczy”, że oba związki wywrócą swoje dotychczasowe działania do góry nogami i do 2023 roku udowodnią drastyczne zmiany w swoim funkcjonowaniu, w tym przede wszystkim eliminację korupcji i dopingu. Chyba proste? M.in. AIBA próbowała już oczyścić swoje imię, odwołując wszystkich 36 sędziów z Rio w obliczu wywołanego skandalu. To krok w dobrą stronę, ale IOC chce więcej. Znacznie więcej. 

Bach zastrzega, że AIBA (od niecałej doby już IBA – „International Boxing Association” – nowa nazwa ma oznaczać nowe podejście) musi rozwiązać problemy z „zarządzaniem, finansową transparentnością i procesami sędziowskimi”. A IWF-owi polecił przyjrzeć się przede wszystkim „historycznym problemom dopingowym”, zapewniając silny i zintegrowany program antydopingowy. 

 

Czy jest Olimpiada bez „Silniej”?

Już teraz pojawia się szereg poirytowanych głosów niedowierzania, że w LA może nie być dwóch dyscyplin, które od ponad wieku stanowią o sile igrzysk. Oliwy do ognia dodaje fakt, że sam IOC, arbiter w tej kwestii, uchodzi za jedną z najbardziej skorumpowanych organizacji sportowych na świecie. Mimo to, pozostaje wierzyć, że presja społeczna i olbrzymie bazy entuzjastów obu dyscyplin wywrą pożądaną presję na (A)IBA i IWF. 

W międzyczasie, Komitet pracuje nad promocją i integracją nowatorskich i świeżych dyscypliny olimpijskich – m.in. skateboarding czy surfing, w Paryżu pojawi się breakdancing, a na horyzoncie majaczy już olimpijski esport. Warto pamiętać, że te, które znalazły swoje miejsce w programie igrzysk nie są winne sytuacji bokserów i sztangistów. To oni sami przez lata pracowali na taki stan rzeczy, wierząc w swoją nietykalność. Zimny prysznic i mocne oczyszczenie – tego potrzebuje sport.

Fot. Wiki Commons, CC 4.0.

autor rafał hydzik