wstecz
Czy jesteśmy przygotowani na kolejny atak terrorystyczny?

Od ataków terrorystycznych na World Trade Center minęły już dwie dekady. To wydarzenie, które na zawsze zmieniło kwestie bezpieczeństwa nie tylko na lotniskach, ale również podczas imprez masowych. Niestety czas pokazał, że nawet najostrzejsze obostrzenia, nie dają pełnego bezpieczeństwa i gwarancji uniknięcia podobnych tragedii w przyszłości. 

Podczas jednej z prywatnych rozmów przy okazji 20. rocznicy zamachów z 11 września wdałem się w dyskusję, czy dzisiaj możemy powiedzieć, że jesteśmy bezpieczni i odpowiednio przygotowani na kolejne próby zamachów terrorystycznych. Każdy z nas może, a nawet powinien mieć swoją perspektywę na ten temat. Dzisiaj w momencie, gdy miliony ludzi po pandemii Covid-19 wracają na trybuny stadionów czy hal koncertowych – ponownie pojawia się realne zagrożenie. Dlatego skontaktowałem się ze specjalistami w dziedzinie bezpieczeństwa, psychologii oraz socjologii, aby zastanowić się – w jaki sposób możemy się przygotować na potencjalne zagrożenie i jak sobie z nim poradzić.

Dzień, który na zawsze zmienił świat

10 września 2001, w ramach Monday Night Football – New York Giants inaugurują nowy sezon NFL wyjazdowym meczem z Denver Broncos. To również pierwszy mecz na nowym stadionie Broncos – Invesco Field. Michael Strahan – obrońca Giants wspomina, że do dzisiaj pamięta dokładnie emocje, jakie panowały tego dnia. Następnego ranka, we wtorek Giants wrócili do Nowego Jorku, lądując na lotnisku w Newark – tym samym, z którego kilka chwil później startował lot United Airlines Flight 93 relacji Newark – San Francisco – czwarty z porwanych przez terrorystów samolotów, który finalnie rozbił się na polu w Pensylwanii dzięki postawie pasażerów, którzy podjęli próbę odbicia samolotu. 

Tony Sichenzio od lat ’70 kibicował drużynie z Nowego Jorku. W każdym sezonie wybierał się przynajmniej na jeden mecz wyjazdowy swojego klubu. W 2001 roku był to właśnie mecz otwarcia w Denver. Tony po meczu został jeszcze na noc w Colorado, zatrzymując się w Brown Palace Hotel. To właśnie w tym miejscu, 11 września 2001 roku, ok. godz. 9 rano dowiedział się o zamachu na World Trade Center. Jego pasja i miłość do futbolu prawdopodobnie uratowała jego życie. Tony pracował w Cantor Fitzgerald, którego siedziba mieściła się na 104. piętrze World Trade Center.  

Jak wspomina – mógł tylko w agonii obserwować to, jak jego koledzy z pracy znaleźli się w śmiertelnej pułapce. Kilka dni później Sichenzio wysłał do ówczesnego generalnego menedżera Giants – Erniego Accorsiego wiadomość głosową, w której przekazał – My children still have a father because of the Giants. Accorsi podzielił się tym nagraniem również z zawodnikami, jak wspomina – trudno by było znaleźć osobę w szatni, która nie miała wtedy łez w oczach. 

Początek walki z terroryzmem

– Zamachy z 11 września były swoistym portalem i punktem zwrotnym w postrzeganiu bezpieczeństwa w ujęciu globalnym. W ich efekcie po raz pierwszy powołano się na art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, a Stany Zjednoczone wezwały sojuszników do udziału w Koalicji Antyterrorystycznej – tłumaczy Artur Dubiel, ekspert ds. bezpieczeństwa. 

Jego zdaniem oczywistą konsekwencją zamachów na WTC były nie tylko natychmiastowe zmiany i zaostrzenia przepisów na lotniskach. Również zaostrzono rygory wszędzie tam, gdzie przepływ ludzi i ich pobyt ma charakter masowy – nawet kosztem naszych praw i wolności. Zamachy z 11 września na zawsze zmieniły podejście do przepisów bezpieczeństwa, w tym również przy okazji imprez sportowych.

Uśpiona czujność podczas ataków w Bostonie

Ponad dekadę po tych tragicznych wydarzeniach, terroryści zaatakowali ponownie Stany Zjednoczone. 

15 kwietnia 2013 roku powoli dochodzi godzina 14:49, przy Boylston Street w Bostonie trwa finisz maratonu. Sekundy później dochodzi do eksplozji dwóch bomb przygotowanych przez braci Dżochara i Tamerlana Carnajewów (obaj pochodzenia czeczeńsko-awarskiego). W jednym momencie sportowa rywalizacja i święto sportu zamienia się w arenę zła, strachu, dezorientacji i ludzkiego cierpienia. 

–  Maratony to dość specyficzna forma wydarzenia pod kątem zapewnienia bezpieczeństwa, zwłaszcza jeśli odbywają się w terenie zurbanizowanym, gdzie ludzie przecież żyją, mieszkają i funkcjonują na co dzień. To spore wyzwanie dla służb, całkiem inne niż w przypadku stadionów czy hal. Oczywiście ze względu na rangę i wielkość danego wydarzenia na bezpieczeństwo będą kładzione różne środki. – tłumaczy Artur Dubiel. 

Mimo doświadczeń, które zbieramy w takich tragicznych wydarzeniach, nigdy nie możemy być przekonani, że jesteśmy w stanie uniknąć zagrożenia w 100%. Możemy natomiast mówić o pewnych schematach, które w kryzysowych sytuacjach okażą się bezcenne. 

–  Po pierwsze powinniśmy przyjąć egoistyczny priorytet własnego bezpieczeństwa. Dwa, mimo że impreza ma być rozrywką, musimy zachować czujność, pewne sytuacje związane z zakłóceniem bezpieczeństwa nie biorą się znikąd i symptomy możemy zauważyć, a mając wątpliwości zgłosić to służbom porządkowym. Należy zwrócić uwagę na osoby dziwnie się zachowujące, nerwowe, ubrane i wyposażone w sposób mocno odstający od sytuacji – wylicza Dubiel

Wydarzenia takie jak zamach podczas maratonu w Bostonie zostawiają swój ślad też w ludzkiej psychice, zarówno u sportowców, jak i kibiców. Zdaniem Damiana Białka – psychologa sportowego oraz socjologa – efekt oddziaływania takich wydarzeń na ludzką psychikę jest bardzo indywidualny. U jednych może wystąpić czysty pragmatyzm i nie będą łączyć złych wspomnień, w tym przypadku np. z bieganiem, i dalej będą je uprawiać oraz startować w zawodach. Natomiast u drugiej osoby uraz i strach może pozostać nawet i do końca życia. 

– W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z pomocy specjalisty i przepracowanie z nim swoich myśli i obaw – dodaje Białek

Po pierwsze – zachować spokój

Imprezy komercyjne, w tym również sportowe, które skupiają w jednym miejscu duże grupy ludzi, zawsze będą potencjalnym celem dla terrorystów. Kolejny czarny dzień w historii świata to 13 listopada 2015 roku. W piątkowy wieczór w stolicy Francji grupa terrorystów dokonuje serii symultanicznych ataków w różnych częściach Paryża. W tym samym czasie na Stade de France, w towarzyskim meczu reprezentacja Francji gra z Niemcami. 

Trójkolorowi dominują na boisku, ostatecznie wygrywając to spotkanie 2:0. To jednak nie wydarzenia sportowe zostały po latach w pamięci wielu osób. Podczas drugiej połowy, spoza stadionu można było usłyszeć serię głośnych wybuchów. 

Ze stadionu ewakuowano prezydenta Francoisa Hollande’a, a część kibiców nerwowo zaczęła opuszczać stadion. 

– W takich sytuacjach zdecydowanie należy słuchać poleceń organizatora i służb. Oni mają zdecydowanie szerszy punkt widzenia i wiedzę o całościowej sytuacji. Może się okazać, że zamachowcy tylko czekają na panikę i ucieczkę z areny sportowej jak największej liczby osób. Raz, może to już samo w sobie powodować straty w ludziach, dwa, ludzie najpewniej pojawią się właśnie w wąskim gardle, gdzie łatwiej ich zaatakować, gdy są w dużym i zdezorientowanym zbiorowisku – tłumaczy Artur Dubiel

W tamtym przypadku większość kibiców zachowała jednak spokój i pozostała na terenie stadionu, w tym również po jego zakończeniu. Prawdopodobnie takie zachowanie ograniczyło liczbę ofiar ataków. – W przypadku ataków symultanicznych, dla służb lepiej gdy na ulicach nie ma ludzi, nie są oni narażeni na niebezpieczeństwo, niejako przy okazji nie są też tłem dla ucieczki sprawców ani mimowolnie nie utrudniają pracy służbom – podkreśla Dubiel.

Oczy szeroko otwarte

Mimo wielu bolesnych wydarzeń z przeszłości, olbrzymiej ilości doświadczeń i wiedzy, która przecież pozwoliła odpowiednim służbom wypracować procedury działania w sytuacjach kryzysowych tj. ataki terrorystyczne – nie możemy wykluczyć tego, że będą się one powtarzać w przyszłości. 

To od nas zależy, jak zareagujemy na takie wydarzenia i jak sobie z nimi poradzimy. Historie, które tutaj przytoczyłem – niosą za sobą wiele złych i bolesnych wspomnień, ale powinny też być dla nas tym czymś, co sprawi, że będziemy jeszcze bardziej doceniać emocje, które przeżywamy na każdym wydarzeniu sportowym. A za każdym razem, gdy będziemy narzekać i denerwować się na stewardów, którzy zwracają nam uwagę na zastosowanie zasad bezpieczeństwa obowiązujących podczas meczu – pamiętajmy, że są one opracowane na podstawie zbieranych przez lata doświadczeń i wypracowanych procedur oraz mają swój ściśle określony cel – bezpieczeństwo.

Eksperci: Artur Dubiel – ekspert ds. bezpieczeństwa, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie, wydawca portalu mil.link .
Damian Białek – mgr Socjologii oraz psycholog sportowy. Współzałożyciel ARPS Ferajna.