wstecz

Djoković wygra wojnę z Australią?

Wymóg przyjęcia szczepionki coraz częściej obejmuje sportowców, którzy nie zawsze jednak mają zamiar się zaszczepić. Jeden z takich przypadków stanowi Novak Djoković – lider rankingu ATP, który nadal nie jest pewny swojego startu w Australian Open. Serb nie chce przyznać, czy przyjął preparat przeciw COVID-19, a tego wymagają od niego władze Australii. Organizatorzy prestiżowego turnieju nie chcą jednak, aby rywalizacja odbyła się bez największej gwiazdy światowego tenisa i starają się o zmianę przepisów. Wszystko wskazuje na to, że to Australia ugnie się pod presją Serba, a nie na odwrót.

CZYTAJ TEŻ >>> COVID-19: Gwiazdy sportu kontra szczepionki

Drastyczne restrykcje

Australia to kraj, w którym wprowadzono najbardziej drastyczne obostrzenia w celu przeciwdziałania pandemii COVID-19 na świecie. Aby przekonać się o tym, jak daleko posunął się australijski rząd w walce z koronawirusem, wystarczy udać się na miejscowy plac zabaw. Z tego typu obiektów w Australii mogą korzystać jedynie dzieci poniżej 12 roku życia, a towarzyszyć może im maksymalnie jeden opiekun, obowiązkowo wyposażony w maseczkę ochronną, której nie może zdjąć nawet w celu spożycia posiłku czy napicia się wody. Przed wejściem na plac zabaw należy zeskanować kod QR ulokowany przy wejściu na jego teren, aby zameldować się w specjalnej aplikacji. Władze zagroziły, że jeżeli obywatele nie będą przestrzegać przepisów, to tego typu miejsca zostaną (ponownie) całkowicie zamknięte. To tylko jeden z przykładów restrykcji panujących w Australii, ale dobrze obrazuje on podejście, jakim kierują się tamtejsze władze w walce z pandemią.

 

Pomimo 90-procentowego poziomu zaszczepienia wśród Australijczyków, poruszanie się pomiędzy stanami możliwe jest jedynie po wykonaniu testu na obecność koronawirusa. Australijczycy wracający do kraju zmuszeni są odbyć dwutygodniową kwarantannę, ale i tak nie jest źle, bo teraz mogą odbywać ją w domu, a nie jak wcześniej – w hotelu na własny koszt. Podczas jej trwania otrzymują w aplikacji polecenia weryfikacyjne, na które muszą odpowiedzieć w ciągu 15 minut, udostępniając swoją geolokalizację oraz potwierdzając tożsamość przez system rozpoznawania twarzy. Obcokrajowcom w ogóle nie wolno odwiedzać Australii, poza określonymi przypadkami.

Australia kontra tenisiści

Takim określonym przypadkiem jest przylot najlepszych tenisistów świata na słynny Australian Open, odbywający się w styczniu w Melbourne. Władze Australii już kilka miesięcy temu zapowiedziały, że nie zamierzają stosować podwójnych standardów w stosunku do gwiazd światowego tenisa – a to oznacza, że Novak Djoković, który nie chce się nawet przyznać, czy został zaszczepiony, może nie wystąpić na turnieju.

– Rząd otwierając granice oznajmił, że aby odwiedzić Australię, należy być dwukrotnie zaszczepionym. To uniwersalna reguła, nie tylko dla tenisistów. Nie mam wiadomości dla Novaka. Mam wiadomość dla wszystkich, którzy chcą odwiedzić Australię. Będziecie musieli się zaszczepić – oświadczył w październiku Alex Hawke, australijski minister ds. imigracji. – Dwadzieścia tytułów wielkoszlemowych nie broni przed wirusem. Szanse na to, że obcokrajowcom uda się dostać na terytorium Australii bez szczepienia, są bardzo niskie – dodał Daniel Andrews, premier stanu Wiktoria.

Współczynnik szczepień wśród tenisistów w październiku szacowano na poziomie 60-70 procent. To dosyć niewiele, choć wiemy, że w międzyczasie część zawodników przyjęła preparat przeciwko COVID-19 m.in. właśnie w kontekście wyjazdu do Australii. Możemy przypuszczać, że wśród nich nie znalazł się Novak Djoković, który konsekwentnie unika odpowiedzi na pytania o przyjęcie szczepionki. 

– Nie ujawnię swojej decyzji, bez względu na to, czy byłem zaszczepiony, czy nie. To prywatna sprawa więc dochodzenie wokół mojej osoby jest niewłaściwe. Myślę, że to straszne, że chcemy dyskryminować kogoś, kto chce sam zdecydować o tym, czy się szczepić – powiedział „Djoko”. Dodatkowo ojciec serbskiego mistrza przyznał, że jego syn nie zgadza się na „szantaż organizatorów”.

 

Serb to jednak nie jedyny tenisista, którego udział w Australian Open stanął pod znakiem zapytania z powodu obowiązku szczepień. Już wcześniej swoją rezygnację zgłosili Pierre-Hughes Herbert i Olivia Gadecki, a pod znakiem zapytania stał także udział światowej czołówki męskiego tenisa – m.in. Stefanosa Tsitsipasa, Alexandera Zvereva czy Andrieja Rublowa.

Trzej ostatni, mimo niechęci do przyjęcia preparatu, ostatecznie zdecydowali się zaszczepić, czym umożliwili sobie nie tylko udział w Australian Open w Melbourne, ale również w poprzedzającym go ATP Cup w Sydney. Nieugięty został jednak Djoković, którego w reprezentacji Serbii w Sydney nie zobaczymy.

Zwrot akcji

Serbskie media poinformowały, że przedstawiciele Australian Open negocjują z władzami Australii i Wiktorii, które są „bliskie złagodzenia swojego stanowiska” i dopuszczenia do gry niezaszczepionych zawodników „na specjalnych zasadach”. Według dziennika „Blic” organizatorzy walczą o umożliwienie Djokoviciowi i innym tenisistom gry w Melbouerne, ponieważ nieobecność pierwszej rakiety światowego tenisa oraz innych czołowych zawodników stanowiłaby dotkliwy cios dla rangi całego turnieju.

Podobne informacje przekazały amerykańskie media, powołując się na maila, który został rozesłany wśród tenisistek WTA. Zgodnie z jego treścią gracze, którzy nie poddali się szczepieniom, zagrają w Australian Open po odbyciu dwutygodniowej kwarantanny.

 

Przedstawiciele WTA mieli dodać, że „chcą wyjaśnić fałszywe i wprowadzające w błąd informacje” na temat uczestnictwa w Australian Open oraz proszą o niekomentowanie warunków uczestnictwa w turnieju przez kilka dni, ponieważ dokładne przepisy wciąż są ustalane z australijskimi władzami.

Minister sportu stanu Wiktoria Martin Pakula stwierdził, że zasady dotyczące uczestników Australian Open „nie zostały jeszcze określone”,  natomiast Craig Tiley – dyrektor generalny Tennis Australia, potwierdził, że część graczy otrzyma zwolnienie medyczne z obowiązku przyjęcia szczepionki oraz wyraził przekonania, że „Djoković zagra w Australii”.

Wszystko wskazuje na to, że to jednak władze Australii ugną się pod „szantażem” Serba, a nie na odwrót. Wielkoszlemowy Australian Open rozpocznie się 17 stycznia.

autorfilip-2