wstecz
pexels-jean-van-der-meulen-1559388

Jeździectwo zniknie z pięcioboju?

Jazda konna może wkrótce zniknąć z programu pięcioboju nowoczesnego, a jej miejsce może zająć kolarstwo. To pokłosie skandalu, jaki miał miejsce podczas ostatnich igrzysk olimpijskich, a także skutek działań organizacji broniących praw zwierząt.

Pięciobój nowoczesny składa się z szermierki, pływania, biegu przełajowego połączonego ze strzelaniem z pistoletu oraz jazdy konnej. Ta ostatnia dyscyplina wkrótce może zostać zastąpiona przez kolarstwo — w Monte Carlo odbyła się narada Międzynarodowej Unii Pięcioboju Nowoczesnego dotycząca usunięcia jazdy konnej z programu tego sportu.

Dyskusja na temat zmiany programu dyscypliny to najprawdopodobniej skutek wydarzeń, do których doszło podczas igrzysk olimpijskich w Tokio. Niemiecka zawodniczka Annika Schleu była faworytką do zdobycia złota i zgodnie z przewidywaniami po zawodach w szermierce oraz pływaniu zajmowała pierwsze miejsce w klasyfikacji. Niemka miała kontynuować swój marsz po zwycięstwo podczas rywalizacji jeździeckiej. 

Szybko okazało się jednak, że nic z tego nie będzie, ponieważ Schleu po kilkudziesięciu sekundach nie była w stanie kontynuować zawodów. Koń kompletnie odmówił posłuszeństwa zawodniczce i nie miał najmniejszego zamiaru skakać przez przeszkody. W nadziei na odzyskanie kontroli nad zwierzęciem pięcioboistka kopała je ostrogami i uderzała palcatem, ale działania te nie przyniosły żadnych skutków — ostatecznie wskutek niemocy Niemka wybuchła płaczem. Podczas zamieszania jej trenerka Kim Raisner uderzyła konia pięścią w zad i do tego samego namawiała swoją podopieczną.

 

Po tym incydencie Schlau spadła z 1. na 31. miejsce w klasyfikacji ogólnej, ale nie miało to i tak już większego znaczenia, gdyż wkrótce zarówno zawodniczka, jak i jej trenerka zostały zdyskwalifikowane i oskarżone o okrucieństwo wobec zwierząt.

Schlau i Raisner broniły się, twierdząc, że „nie widziały niczego nieodpowiedniego w swoim zachowaniu” i “uwielbiają zwierzęta”. – Nie potraktowałam konia szczególnie ostro. Użyłam palcatu, który był wcześniej sprawdzany. Ostrogi również. Naprawdę nie byłam świadoma żadnego okrucieństwa wobec zwierzęcia — powiedziała zawodniczka oraz dodała, że w związku z całym zamieszaniem „czuje się opuszczona przez MKOl”, który odpowiada za zasady panujące na igrzyskach.

 

Po wydarzeniach w Tokio Niemieckie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt złożyło skargę przeciw Niemkom, a inna znana organizacja walcząca o prawa zwierząt — PETA zaapelowała do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego o usunięcie wszystkich konkurencji jeździeckich z programu igrzysk.

– Konie same nie decydują się na rywalizację. Są do niej zmuszane, czasami w katastrofalny sposób. Są wystraszone i ranione. To właśnie zwierzęta wykonują w tej rywalizacji całą pracę, czasami nawet kosztem własnego życia. Program igrzysk ewoluował, zmieniał się, niektóre konkurencje na stałe zostały skreślone. Apeluję, aby jeździectwo także zostało przeniesione do podręczników od historii – powiedziała Ingrid Newkirk przewodnicząca PETA.

PETA podkreśliła również, że incydentów związanych z okrucieństwem wobec zwierząt na igrzyskach w Tokio było więcej. Podczas zawodów przełajowych koń dosiadany przez Szwajcara Robina Godela został na tyle mocno ranny, że ostatecznie zdecydowano poddać go eutanazji, natomiast Irlandczyk Cian O’Connor ukończył zawody, mimo że z nozdrzy jego wierzchowca wylewała się krew.

Eksperci zwracają uwagę, że problemem są również same zasady dotyczące jazdy konnej w ramach pięcioboju. W przeciwieństwie do klasycznych zawodów jeździeckich, pięcioboiści nie konkurują na własnych wierzchowcach, a zamiast tego przed rozpoczęciem rywalizacji losują konie, na których będą walczyć o medale. – Pięciobój nowoczesny został odarty z fundamentu, na którym stoi jeździectwo. Nie ma więzi, nie ma relacji — grzmiała po sytuacji z Tokio była zawodniczka WKKW — Karolina Opolska-Warchoł. – Jest koń losowany dla zawodnika. Często musi przewieźć więcej niż jednego jeźdźca w ciągu zawodów. Na rozprężalni panuje chaos i stres, co przyznają sami zawodnicy. Konie doskonale wyczuwają emocje jeźdźca. I teraz wyobraźcie sobie — na plecy i tak przestraszonego zwierzęcia — wsiada raz po raz jakaś obca osoba, pełna emocji, za każdym razem zachowująca się inaczej, często zdenerwowana — tłumaczyła dalej Opolska-Warchoł, podkreślając, że takie praktyki “nie mają z jeździectwem nic wspólnego”, o wiele więcej natomiast z „okrucieństwem wobec zwierząt”.

Kolarstwo może wyprzeć jazdę konną z programu pięcioboju już podczas paryskich igrzysk olimpijskich w 2024 roku. Poza oddaleniem zarzutów o nieodpowiednie traktowanie zwierząt argumentem za wykreśleniem jazdy konnej z pięcioboju jest również wyeliminowanie czynnika losowego, jakim jest dyspozycja fizyczna i psychiczna konia, która może przekreślić całe przygotowanie zawodnika do zmagań. Na ten moment nie jest jasne, która z dyscyplin kolarskich miałaby zastąpić jeździectwo, choć mówi się, że mogłaby to być… jazda na BMX-ach. 

Pomysł wprowadzenia do programu pięcioboju jazdy na rowerze chwali utytułowany polski pięcioboista i olimpijczyk Jarosław Idzi. – Kolarstwo jest naturalnym skojarzeniem. Widzę spore zainteresowanie ekstremalnymi biegami przełajowymi. Jeżeli zależałoby to ode mnie, pomyślałbym o terenowej jeździe rowerem z przeszkodami, która czasami wymaga zejścia z siodełka. Oddawałoby to w większym stopniu naturę jeździectwa. Organizacja zawodów wśród amatorów, na wzór tych triathlonowych, byłaby dużo łatwiejsza. Pomysłów jest wiele, a zadaniem UIPM (Międzynarodowej Unii Pięcioboju Nowoczesnego) będzie wybór tego, który przyciągnie widzów — mówi były sportowiec w rozmowie z TVP Sport. Dla zawodników przejście z jazdy konnej na kolarstwo z pewnością będzie stanowić wyzwanie, jednak pięcioboiści uważani są za sportowców kompletnych i wszechstronnych, więc taka zmiana nie powinna być dla nich problemem.