wstecz
Kryzys w norweskich skokach

Na niespełna miesiąc przed inauguracją Pucharu Świata w skokach narciarskich, w Norwegii w najlepsze trwa konflikt między federacją a dyrektorem kadry narodowej Clasem Brede Braathenem. W wyniku sporu sponsor główny zaprzestał finansowania związku, a odejściem grozi także trener kadry Alexander Stöckl.

Spór w Norweskim Związku Narciarskim trwa już od kilku miesięcy. Federacja nie chce przedłużyć umowy z obecnym dyrektorem – Clasem Brede Braathenem, który pełni tę funkcję od 17 lat. Nie jest zupełnie jasne, co jest przyczyną niechęci władz norweskich skoków do Braathena, choć pod jego wodzą Norwegia odnosi ogromne sukcesy, a on sam cieszy się w kraju dużą popularnością. Do facebookowej grupy “Wsparcie dla Clasa Brede Braathena” dołączyło już niemal 55 tysięcy kibiców. 

– Braathen od dłuższego czasu przyjmuje konfrontacyjną postawę. Forma jego komunikacji i zachowania jest niedopuszczalna. Wywołuje to niepokój zarówno wewnątrz organizacji, jak i poza nią – czytamy w oświadczeniu Norweskiego Związku Narciarskiego. Nieco bardziej konkretnym zarzutem wobec Braathana jest “nieodpowiednie”, zdaniem federacji, informowanie o stanie zdrowia Daniela Andre Tandego po jego upadku podczas ostatnich zawodów w Planicy. Zarzuty tego typu wyglądają jednak jedynie jak próba znalezienia pretekstu.

Po upublicznieniu zamiarów federacji, norwescy zawodnicy i szkoleniowcy złożyli petycję, w której nalegają na przedłużenie kontraktu z Braathenem. Jednym z przeciwników zwolnienia szefa norweskich skoków jest główny trener Norwegów – Alexander Stöckl. – Moje umowy podpisuję zawsze z dyrektorem skoków narciarskich i jeżeli dalej będzie nim Braathen, natychmiast złożę podpis. Jeśli stanie się inaczej, wówczas kontynuowanie dalszej pracy będzie bardzo wątpliwe – mówi austriacki szkoleniowiec. Stöckl podkreśla udział dotychczasowego dyrektora norweskich skoków w sukcesach reprezentacji. – Jeżeli nasz system, który wypracowaliśmy przez lata, zostanie zakłócony, a właśnie poważnie został, to Norwegia może bardzo szybko skończyć jak Finlandia, gdzie też najpierw rozpoczęły się wewnętrzne konflikty, zaczęli wycofywać się sponsorzy, a później już bardzo szybko nastąpił totalny upadek” – przepowiada Austriak.

W wyniku przedłużającego się konfliktu, finansowanie norweskiej kadry narodowej wstrzymał jej główny sponsor – firma LO. – Norweski Związek Narciarski poprzez dążenie do zwolnienia dyrektora reprezentacji w skokach narciarskich po 17 latach pracy i poprzez wysuwanie niepoważnych zarzutów poważnie zaszkodził sponsorom” – czytamy w oświadczeniu firmy wspierającej norweskich skoczków. Główny sponsor grozi nieprzyznaniem środków finansowych, które stanowią dużą część budżetu norweskich skoków, jeżeli Norweski Związek Narciarski nie ugnie się pod protestami. – Jesteśmy zdesperowani, żeby znaleźć rozwiązanie dotyczące przyznania funduszy dla norweskich skoczków, aby Ci mogli ukończyć sezon – skomentował Are Tomasgard, sekretarz firmy LO.

Norweska kadra narodowa w ostatnich latach radzi sobie znakomicie. Odkąd kadrę przejął Alexander Stöckl norwescy skoczkowie czterokrotnie triumfowali w Pucharze Narodów (2013, 2016, 2018, 2021), dwukrotnie zdobywali Puchar Świata (Anders Bardal w sezonie 2011/12 oraz Halvor Egner Granerud w 2020/21), zdobywali liczne medale mistrzostw świata w skokach i lotach narciarskich oraz zdobyli drużynowo złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu.

Norwegowie obserwując sytuację w rodzimych skokach, z pewnością przed oczami mają upadek tego sportu w sąsiedniej Finlandii. Po sukcesach Janne Ahonena czy Matti’ego Hautamäki’ego nie widać dzisiaj nawet śladu. Fińscy skoczkowie przed laty święcili triumfy i wówczas nic nie zapowiadało, że wkrótce ich kraj zupełnie przestanie się liczyć na narciarskiej mapie świata. Tam również zaczęło się od odejścia sponsorów. Skończyło się natomiast na tym, że kadra B przestała istnieć, szkolenie juniorów niemal również, obiekty niszczeją, w ostatnim sezonie wszyscy Finowie w Pucharze Świata zdobyli łącznie zaledwie 140 punktów, a najlepszy z nich – Antti Aalto – zajął w klasyfikacji generalnej dopiero 37. miejsce.