wstecz
Mamucia skocznia w Polsce? Jest projekt

Czy w Polsce zostanie wybudowana skocznia mamucia, na której będzie można skakać znacznie powyżej 200 metrów? Do tej pory tematu nie było, ale wszystko zmieniło się po… napisaniu pracy magisterskiej przez studenta architektury na Politechnice Krakowskiej. Dominik Pacholik stworzył projekt, który oczarował nie tylko jego promotorów, ale też bardzo spodobał się naszym skoczkom, w tym Dawidowi Kubackiemu.

Skoki narciarskie to dyscyplina, która od lat łączy różne pokolenia polskich kibiców. Oglądają je zarówno osoby starsze, jak i młodsze. Kobiety i mężczyźni. Polscy skoczkowie często mają status narodowych bohaterów, a niektórzy mimowolnie stają się celebrytami – patrz Piotr „hehe” Żyła. Od czasów pierwszych sukcesów Adama Małysza w niemal każdym polskim domu przy niedzielnym obiedzie nie może zabraknąć transmisji z konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich. Sama transmisja także jest ciekawym i głośnym w ostatnich dniach tematem, ale o tym napiszemy kiedy indziej.

Rosnąca popularność dyscypliny przyczyniła się nie tylko do wzrostu uprawiających ją osób, ale też poprawy infrastruktury. Modernizacje kompleksu skoczni w Zakopanem i nowoczesna skocznia w Wiśle są tego najlepszymi przykładami. W naszym kraju odbywają się konkursy najwyższej rangi na skoczni normalnej i dużej. Największym obiektem jest „Wielka Krokiew” w Zakopanem, o punkcie konstrukcyjnym 125 m (HS 140).


Pora na wielkie skakanie

Chcąc iść dalej, Polski Związek Narciarski musi zacząć szukać pomysłu na wybudowanie skoczni mamuciej w Polsce. W ten sposób Polska mogłaby wejść do kalendarza lotów narciarskich, czyli najdłuższej pod względem odległości uzyskiwanych przez zawodników, najbardziej ekstremalnej i zarazem najefektowniejszej odmiany skoków. Tutaj niespodziewanie z pomocą przyszedł student architektury na Politechnice Krakowskiej.


Dominik Pacholik – bo o nim mowa – w swojej pracy magisterskiej zaprojektował całoroczny kompleks, w skład którego miałoby wejść pięć skoczni, w tym jedna mamucia o punkcie konstrukcyjnym K200. Całość zostałaby usytuowana w Szczawnicy, a poza skoczniami znalazłyby się tam przestrzenie konferencje i wystawowe, najdłuższa w Polsce ścianka wspinaczkowa, kolejka do zjazdu trasą skoczka narciarskiego, restauracje, platformy widokowe z widokiem na Szczawnicę, Pieniny, Beskid Sądecki i Tatry. Pacholik nie tylko obronił tę pracę z wyróżnieniem, ale też sprawił, że o projekcie zrobiło się głośno. Temat podchwyciły media i jego praca stała się swego rodzaju zaproszeniem do publicznej dyskusji o możliwościach powstania tego obiektu.


Pięć skoczni narciarskich (o punktach konstrukcyjnych K40, K60, K95, K120 i K200) miałoby powstać w Szczawnicy na wzgórzu Jarmuta, uzupełnionego o infrastrukturę służącą rekreacji i turystyce. Pięć skoczni układa się w projekcie w formę dłoni ukrytej wśród drzew. Rozbiegi skoczni zaczynają się w różnych miejscach, ale promieniście łączą się w miejscu wypłaszczenia.  ­


– Skocznie o tak różnych charakterystykach przeznaczone byłyby do rozgrywania zawodów Pucharu Świata w lotach narciarskich, Pucharu Świata w skokach, mistrzostw świata, mistrzostw juniorskich czy nawet igrzysk olimpijskich. Najmniejsze z projektowanych skoczni służyłyby zaś do całorocznego treningu dla juniorów – mówi autor projektu.

Mamut jak w Planicy, tylko ładniejszy?


Przy projektowaniu skoczni o punkcie konstrukcyjnym K 200 główną ideą było zrealizowanie obiektu będącego wizytówką i charakterystyczną dominantą w krajobrazie Szczawnicy.

–  Wspólnie z promotorami inspirowaliśmy się m.in. obiektem Bergisel w Innsbrucku, gdzie skocznia jest ikoną miasta oraz słynnym mamutem w Planicy – mówi absolwent PK.

W swojej koncepcji technicznej bazował właśnie na profilu skoczni w Planicy, przy czym – ze względów estetycznych – dokonał modyfikacji:

–  W mojej koncepcji próg jest wyższy – ma 10 metrów. Chcieliśmy, aby rozbieg miał formę rurki. Do tego nieco bardziej wypłaszczyliśmy bulę. Mamy świadomość, że niektóre pomysły mogłyby się nie spodobać FIS, ale na tym etapie, w projekcie koncepcyjnym to ciekawe wizje. Jeśli ta koncepcja przeszłaby w etap rozważań nad jej realizacją, ten aspekt projektu będzie dalej rozwijany  – zapowiada młody projektant, który liczy, że jego pracą zainteresują się samorządy z regionu Pienin i Polski Związek Narciarski.

Miejsce idealne i historyczne


Lokalizacja tak wizjonerskiego centrum jest taka, że nie da się jej porównać z żadnym obiektem w świecie. Pacholik analizował kilka lokalizacji, m.in. Kluszkowce ze wzgórzem Wdżar i okolice Mosornego Gronia w okolicach Zawoi. Postawił na Szczawnicę, w której tego typu kompleks sportowo-rekreacyjny byłby dobrze wyeksponowany w przestrzeni. To tereny atrakcyjne i dostępne turystycznie, stosunkowo dobrze dostępne komunikacyjnie. Takiej lokalizacji sprzyjają też dobre warunki wietrzne, dzięki możliwego osłonięciu rozbiegu i buli przed silnym wiatrem (m.in. przez zalesione stoki) oraz odpowiednie nachylenie terenu, minimalizujące ilość prac ziemnych i ingerencji w zieleń. 
– Bardzo nam zależało, by ingerencja w teren i zieleń była jak najmniejsza. Cała koncepcja pozostaje też w zgodzie z miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego gminy – podkreśla projektant. Z kolei usytuowanie skoczni na stoku północnym sprzyja naturalnemu utrzymywaniu pokrywy śnieżnej.

Ten region ma też długie tradycje narciarskie. Na północnych stokach wzgórza Jarmuta w latach 30. XX wieku powstała duża jak na tamte czasy drewniana skocznia o punkcie konstrukcyjnym zlokalizowanym na 40. metrze. Niestety nie przetrwała II wojny światowej. Aktualnie tradycje narciarskie w Szczawnicy kontynuowane są poprzez infrastrukturę na wzgórzu Palenica, sąsiadującym z Jarmutą. Istnieje tam wyciąg i kolejka linowa oraz trasy zjazdowe.

Inwestycja, która może na siebie zarabiać

Projekt centrum skoków w Szczawnicy to nie tylko koncepcja obiektu na potrzeby skoczków.

– Istotne było przedstawienie kompleksowej koncepcji ośrodka, który miałby całoroczny potencjał, mógłby powszechnie służyć do rekreacji i na potrzeby turystów. Inaczej nie byłby opłacalny ekonomicznie – zaznacza projektant.

Stąd wizjonerskie pomysły m.in. wykorzystania wieży skoczni mamuciej jako ścianki wspinaczkowej (najwyższej w Polsce), wyposażenia obiektu w kolejkę zwaną „Tyrolką”, dzięki której można przeżyć zjazd po linie trasą lotu skoczka narciarskiego, windę kapsułową, poczekalnie dla skoczków i tarasy widokowe, które łatwo można przekształcić w sale konferencyjne, dwupoziomową restaurację, platformy widokowe i antresole z widokiem na Szczawnicę, Pieniny, Beskid Sądecki i Tatry.

Przy projektowaniu skoczni Pacholik konsultował się z reprezentantami naszego kraju.

– Dawidowi Kubackiemu projekt się spodobał, miał wskazówki dotyczące m.in. połączenia wybiegów. To cenny głos, liczymy na kolejne, bo dyskusja nad projektem to jeden z naszych celów. Wierzę, że przyczyni się ona do wypracowania koncepcji, którą naprawdę można zrealizować – podsumowuje pochodzący z Sądecczyzny absolwent Politechniki Krakowskiej.