wstecz
nba

NBA: Nowa piłka przyczyną kiepskiej skuteczności?

W bieżącym sezonie NBA zawodnicy notują najniższą skuteczność rzutów od lat. Koszykarze narzekają, a winą za spudłowane rzuty obarczają nową piłkę. W tym roku po 37 latach Spalding zniknął z boisk najlepszej koszykarskiej ligi świata, a jego miejsce zajęła marka Wilson.

 

– Nie szukam wymówek, ale ta piłka naprawdę jest inna. Inaczej się ją czuje i nie jest tak miękka jak Spalding. Zobaczycie ile w tym roku będzie spudłowanych rzutów. Już teraz widać rosnącą liczbę „niedolotów”. Jeszcze raz podkreślam, że nie chodzi o usprawiedliwianie się, ani zrzucanie winy na piłki. One są po prostu inne – powiedział po jednym z meczów Paul George z Los Angeles Clippers. Choć lider Clippers zdobył wówczas 32 punkty, to trafił jedynie 11 z 24 rzutów z gry.

Podobnego zdania jest Joel Embiid z Philadelphia 76ers – Piłka jest inna. Nadal nie czuję się z tym zupełnie komfortowo” – powiedział koszykarz Sixers.

 

Skargi George’a i Embiida znajdują pokrycie w liczbach. Całkowita średnia skuteczność w trwającym sezonie NBA wynosi 44,8%. Ostatni raz gorsze statystyki koszykarze najlepszej ligi świata notowali w sezonie 2004/05. Tendencję widać jeszcze bardziej w rzutach z dystansu – skuteczność prób za trzy punkty jest najniższa od sezonu 1998/99 i wynosi 34,1% (stan 7.11.2021).

Obniżona skuteczność nie musi być jednak spowodowana zmianą piłki, a przynajmniej nie tylko nią. NBA przed sezonem uaktualniła swoje przepisy – przede wszystkim te, które ograniczają możliwość wymuszania fauli przy rzutach zza łuku. Zwykle zawodnicy w ataku, wiedząc, że i tak nie trafią, próbowali wymusić na rywalu przewinienie. Nowe regulacje nie pozwalają na takie zachowanie i skutkują dramatycznymi pudłami. Poza tym pozostaje również kwestia przyzwyczajenia się do nowej piłki – dostosowanie rutynowych ruchów wypracowanych przez lata do nowych warunków może potrwać.

CJ McCollum z Portland Trail Blazers, będący jednocześnie prezesem National Basketball Players Association również zasugerował, że gracze po prostu potrzebują więcej czasu, by przyzwyczaić się do nowej piłki – Żeby było jasne, to nie wina piłki, że pudłujemy. Tylko i wyłącznie nasza – dodał McCollum. Niższa skuteczność rzutów może wynikać z tego, że koszykarze “nie weszli” jeszcze w sezon – wszak drużyny rozegrały średnio dopiero po kilka spotkań.

Mimo to niektórzy zawodnicy skarżyli się na nowe piłki jeszcze przed sezonem podczas testów – Nikola Jokic stwierdził, że podczas gry „często traci kontrolę nad piłką”, a Duncan Robinson powiedział, że za każdym razem gdy dostanie ją do ręki to „na 1000% poczuje różnicę”. Amin Elhassan z ESPN, który w przeszłości pracował w kilku różnych klubach, zauważył natomiast, że gracze zawsze narzekają na tego typu zmiany.

Nie wszyscy koszykarze podzielają jednak powyższe skargi – Kevin Durant, uważany za jednego z najlepszych strzelców w NBA zdobywa w tym roku średnio 28,3 pkt na mecz, dzięki czemu już teraz poprawia swoje statystyki z zeszłego sezonu, kiedy trafiał średnio 26,9 pkt w spotkaniu. – Wilsona czuję tak samo jak Spaldinga – przyznał gwiazdor Brooklyn Nets.

ZOBACZ PRODUKT: Nowa piłka NBA

NBA znów wycofa się ze zmian?

Oczywiście to nie pierwszy raz gdy NBA zmienia piłkę – takie praktyki miały miejsce już w przeszłości i w niektórych przypadkach można było zauważyć korelację między nową piłką, a wynikami na parkiecie.

Największą rewolucją na tym polu było wprowadzenie przez Spalding w sezonie 2006/07 modelu wykonanego nie ze skóry, a z materiału syntetycznego. Kompozytowa piłka zupełnie nie przypadła jednak do gustu koszykarzom. Zawodnicy skarżyli się na „czucie” syntetyku, twierdzili, że odbija się w inny, niekontrolowany sposób, a nawet rani ich dłonie. – Widziałem wielu facetów z plastrami na palcach, którzy twierdzili, że piłka uszkadza ich ręce. Naprawdę wielu zawodników na to narzekało – mówił wówczas Stephen Jackson, a Dirk Nowitzki stwierdził, że “on i cała drużyna zdecydowanie woleliby wrócić do starej piłki”.

Koszykarze do tego stopnia krytykowali nową piłkę, że NBA zdecydowała ją zmienić jeszcze podczas sezonu. – Reakcje naszych graczy na nową piłkę były zdecydowanie negatywne. Przychylamy się do apeli o jej zmianę” – oznajmiły wówczas władze ligi. 

Jak postąpi NBA tym razem? W sezonie 2006/07 syntetyczny model Spaldinga zastąpiono sprawdzoną, skórzaną piłką tej samej marki. W tym wypadku powrót do poprzedniej piłki jest niemożliwy – NBA podpisało zupełnie nowy kontrakt z Wilsonem, który od tej pory jest jedynym dostarczycielem piłek dla najlepszej koszykarskiej ligi świata. Wyjściem z sytuacji mogłaby być interwencja producenta i wprowadzenie zmian w nowym modelu. Nie wydaje się to jednak możliwe w trakcie sezonu – 15 lat temu Spalding wrócił do modelu, który zawodnikom był doskonale znany. 

Wilson dostarcza piłki również dla NCAA. Model Evo NXT jest jednak inny od tego produkowanego dla NBA, a główną różnicą jest użycie materiału syntetycznego zamiast skóry naturalnej. Wykorzystanie modelu z rozgrywek ligi uniwersyteckiej wydaje się jednak mało prawdopodobne, przede wszystkim ze względów marketingowych – oficjalną piłkę NBA, sygnowaną podpisem prezesa ligi, postrzega się jako produkt ekskluzywny. Wykorzystanie modelu z “niższej” NCAA mogłoby wyglądać jak “downgrade”. W takim układzie przynajmniej przez najbliższy rok na ewentualne zmiany zawodnicy nie mają co liczyć.

fot. Wiki Commons, CC Attribution-Share Alike 2.0 Generic