wstecz
UEFA wstrzymuje wypłatę dla Sheriffa

Sheriff Tyraspol to największe objawienie tegorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów. Mistrzowie Mołdawii zakwalifikowali się do fazy grupowej, zdążyli nawet pokonać w niej Real Madryt, ale wciąż nie dostali pieniędzy od europejskiej centrali piłkarskiej. Problemem jest sytuacja polityczna, a kwota nie jest mała. Już teraz Sheriff zarobił w LM około 25 milionów dolarów.

Sheriff Tyraspol nie jest anonimowym klubem na piłkarskiej mapie Europy, choć z pewnością nie należy do potęg. Dobrze znają go kibice w Polsce i to nawet nie tyle ze względu na fakt, że grali tam niegdyś Krzysztof Król, Jarosław Jach czy Ariel Borysiuk. W 2017 roku Sheriff wyeliminował Legię Warszawa z el. Ligi Europy. Wówczas ten wynik był odbierany nad Wisłą jako duży wstyd.

Sam Tyraspol jest w bardzo niekomfortowym położeniu politycznym. Miasto to jest stolicą Naddniestrza, czyli regionu autonomicznego Mołdawii, walczącego od 1990 roku o niepodległość. Tę ogłosiło we wrześniu tego roku, początkowo deklarując chęć pozostania w Związku Radzieckim. Po tym jak wystąpiła z niego Mołdawia, ogłosiło pełną niepodległość, z tym że ta nie jest uznawana ani przez Mołdawię, ani przez żadne inne państwo świata. Niepodległość Naddniestrza popierają i uznają tylko Abchazja i Osetia Południowa, czyli dwa inne regiony świata walczące (na razie nieskutecznie) o niepodległość.

To rodzi szereg problemów i sprawia, że Naddniestrze nie jest zbyt lubianym regionem przez samych Mołdawian, nie mówiąc już o rządzie tego kraju. Wielu kibiców uważa, że Sheriff Tyraspol nie powinien grać w mołdawskiej ekstraklasie, którą w ostatnich latach w pełni zdominował. Mołdawianie nie uznają Sheriffa jako mistrza Mołdawii i nie cieszyli się z awansu tego klubu do Ligi Mistrzów. Taki panuje tam klimat.

Waluta, która nie istnieje

Jak to zwykle w tego typu przypadkach bywa, Naddniestrze ma własny rząd, z którym na arenie światowej nikt się jednak nie liczy. Za to on mocno liczy się z rządem rosyjskim, który przyczynił się do ogłoszenia przez ten region niepodległości, wspierając go gospodarczo, militarnie i finansowo. Wpływy Rosji są tam obecne do dziś i nikt nie robi z tego wielkiej tajemnicy.

Samozwańcze państwo ze stolicą w Tyraspolu chce być niezależne do tego stopnia, że ma nawet swoją walutę. Tu dochodzimy do największego problemu, bo ta nie jest uznawana przez światowe banki i nie posiada wymaganego kodu ISO. Mało kto wie, że rubel naddniestrzański był nawet powodem sporu dyplomatycznego pomiędzy Polską, Mołdawią i zamieszaną w spór o niepodległość Naddniestrza Ukrainą. Oba państwa miały do naszego kraju pretensje o to, że mennica polska w 2004 roku wybiła około 8 milionów rubli naddniestrzańskich. Tłumaczenia polskiej strony opierały się na tym, że w mennicy zamówiono żetony, a nie środki płatnicze i że było to przedsięwzięcie czysto komercyjne. Spór załagodzono, ale niesmak pozostał. Z tej historii dowiadujemy się, że określane monetami ruble naddniestrzańskie nawet przez produkujące ją mennicę nie zostały wybite jako waluta.

Trudno zatem dziwić się księgowości UEFA, że ta nie ma gdzie przelać około 25 mln dolarów. Bank Naddniestrzański, w którym swoje konto ma Sheriff, dla europejskiej centrali piłkarskiej nie istnieje, tak samo jak wspomniana waluta. Klub nie ma otwartego rachunku np. w Mołdawii, co znacznie ułatwiłoby sprawę, a ta teraz wcale nie zamierza pozwolić klubowi ze stolicy skonfliktowanego regionu na założenie konta walutowego.

Czy Rosja znów wyciągnie pomocną dłoń?

W sprawę zaangażował się prezydent, a raczej polityczny lider Naddniestrza Wadim Krasnosielski. Rozmawiał z premier Mołdawii Natalią Gavrilitą, ale ta miała wcale nie być chętna do pomocy rozwiązania tego problemu. Zagraniczne media twierdzą, że nie powiedziała stanowczego nie, lecz władze Sheriffa nie chcą czekać, zwłaszcza że nie mają pewności, iż to coś da.

Już na tym etapie pieniądze zarobione w Lidze Mistrzów są wielokrotnością aktualnego budżetu tego klubu, a warto przypomnieć, że kwota ta może się jeszcze zwiększyć. Każda wygrana w fazie grupowej to dodatkowe 3,2 mln euro, a remis 1 mln euro. Jakby tego było mało, Sheriff wciąż jest sensacyjnym liderem grupy D, wyprzedzając Real Madryt, Inter Mediolan i Szachtar Donieck. Ewentualny awans do fazy pucharowej oznaczać będzie kolejne 11 mln euro zysku. Nikt nie jest w stanie zrezygnować z takich pieniędzy.

Pojawiają się głosy, że Sheriff może otworzyć konto walutowe w Rosji. Problem w tym, że ta pozwalając jej na to, praktycznie przyznałaby się do popierania Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej, a oficjalnie robić tego nie chce. Władze Sheriffa muszą liczyć na to, że któraś ze stron się ugnie, bo będąca na cenzurowanym UEFA ryzykować nie będzie. W grze są wielkie pieniądze, które mogą odmienić losy tego klubu, ale na tę chwilę leżą ponad szklanym sufitem, który przebić będzie niezwykle trudno.

Fot. Bagriton/Wikimedia Commons