wstecz
skoki narciarskie

Sara Tajner: Nie raz pokonywałam moich rówieśników

Sara Tajner – córka Tomisława Tajnera oraz wnuczka Apoloniusza Tajnera – na skoki narciarskie skazana była praktycznie od dziecka. Jak sama podkreśla, decyzję o wyborze tej dyscypliny podjęła samodzielnie. 15-letnia skoczkini w rozmowie z TheSport.pl opowiada o specyfice treningu wśród dziewczynek i tłumaczy, jakie różnice należy zniwelować, aby polskie skoki mogły rozwijać się jeszcze lepiej.

Czy trenowanie skoków było wyłącznie twoim pomysłem?

Patrząc z perspektywy czasu, nie miałam chyba innego wyjścia. A tak na poważnie, to oczywiście rodzina zachęcała mnie do tego. Nikt do niczego mnie jednak nie zmuszał, raczej na zasadzie, żebym spróbowała i sama zobaczyła czy to jest to, co chce robić w życiu. 

Przed skokami, jeszcze w szkole podstawowej trenowałam narciarstwo alpejskie i dopiero gdy jedna z moich koleżanek zaczęła trenować skoki, to namówiła mnie na dołączenie do grupy. Bardzo szybko zrozumiałam, że to jest coś, co będę robić dalej. 

Czy w twojej przygodzie ze skokami, możesz liczyć na wsparcie taty (Tomisław Tajner) i dziadka (Apoloniusz Tajner)? 

Oczywiście, że mogę liczyć na ich wsparcie. Zarówno tata jak i dziadek bardzo mnie wspierają, a co najważniejsze rozumieją moje wyrzeczenia związane z uprawianiem sportu. 

Są na bieżąco z moimi wynikami. Regularnie rozmawiamy o moich postępach i analizujemy to co możemy poprawić. Na co dzień dużym wsparciem jest też dla mnie moja mama, na którą zawsze mogę liczyć. 

Powiedziałaś o wyrzeczeniach związanych z uprawianiem sportu. Jak dużą część twojego życia pochłaniają treningi?

Trenuje praktycznie codziennie przez cały rok, siłownia, skocznia etc. Do tego dochodzi również szkoła. Na szczęście uczęszczam teraz do szkoły sportowej, dzięki czemu plan zajęć dopasowany jest do pozostałych aktywności.

Dzień zaczynam od porannego treningu, po którym udaje się na lekcje. Te trwają nieraz nawet do 18 czy 19 i wtedy cały dzień mija mi bardzo szybko. Do tego dochodzą jeszcze zawody.

Wiele słyszeliśmy o dietach skoczków narciarskich. Jak to wygląda wśród juniorów, a tak naprawdę dzieci, które chcą uprawiać ten sport? 

Osobiście nie mam specjalnie problemów związanych z utrzymaniem odpowiedniej wagi. Nie stosuje żadnych restrykcyjnych diet, po prostu staram się odżywiać świadomie, a nie popadać w skrajności.  

Czy w tych najniższych kategoriach wiekowych (około 10 lat), treningi dziewczynek i chłopców różnią się od siebie?

Raczej nie, na samym początku to bardziej zabawa niż trening. Chodzi przecież tutaj o to, żeby zachęcić nas do uprawiania sportu. Dopiero z czasem te treningi stają się bardziej zaawansowane. 

Przez większość swojej przygody ze skokami trenowałam wspólnie z chłopakami. Zresztą do dzisiaj wszyscy się bardzo wspieramy i pomagamy w treningach.

Tak naprawdę to różnic w naszym treningu można szukać ewentualnie na siłowni, gdzie po prostu trenujemy z mniejszymi obciążeniami niż nasi koledzy. Reszta jest dość podobna. 

Na poziomie seniorskim, kobiece skoki ustępują tym w wydaniu męskim, ale czy na poziomie juniorskim organizacja wydarzeń z podziałem na płeć jest potrzebna?

Wydaje mi się, że zawsze widać małe różnice, ale nie uważam, że jest to nie do przeskoczenia. Zresztą gdy byłam młodsza, nie raz pokonywałam moich rówieśników. 

Wiele mówi się w ostatnim czasie o różnicach w zarobkach pomiędzy kobietami i mężczyznami w sporcie. Czy w przypadku skoków narciarskich, na poziomie juniorskim, gdzie wszyscy powinniście mieć równe szanse rozwoju bez względu na wyniki, można dostrzec też takie różnice?

Myślę, że ten problem jest widoczny również u nas. Nagrody w turniejach chłopców i dziewczyn są inne. Nie jesteśmy tak samo wynagradzane za swoje wyniki jak nasi koledzy. Dla przykładu gdy jakiś chłopak dostaje za zajęcie wysokiego miejsce w klasyfikacji generalnej nagrodę pieniężną, my za taki sam wynik wśród dziewczyn otrzymujemy np. plecak. To raczej nie jest sprawiedliwe. 

Czy myślisz, że sytuacja kobiecych skoków narciarskich może się poprawić?

Bardzo na to liczę. Wiadomo, że nie jest o nas tak głośno jak o chłopakach. Liczę, że to się zmieni, przecież my tak samo ryzykujemy i pokazujemy swoją odwagę jak oni. 

Na koniec powiedz jeszcze jakie cele sportowe stawiasz sobie na przyszłość?

Wolę wyznaczać sobie mniejsze cele na dany sezon i dążyć do ich realizacji. Na ten też mam już gotową listę, ale zachowałam ją dla siebie i powiem o nich dopiero, jak będą zrealizowane. 

Zjęcie: archiwum prywatne Sary Tajner