wstecz
Skoki narciarskie przedmiotem politycznego sporu

Za nieco ponad miesiąc rozpocznie się nowy sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich. W pewnym sensie będzie on dla polskich widzów wyjątkowy, bo pierwszy raz w historii nie będą go oglądać w TVP.

Skoki narciarskie od początku XXI wieku są jedną z najchętniej oglądanych dyscyplin sportowych przez całe rodziny w Polsce. Pod względem popularności mogą się równać jedynie z piłką nożną lub dużymi imprezami siatkarskimi, ale że akurat piłki od listopada do marca aż tak dużo nie ma (zwłaszcza tej reprezentacyjnej), to telewizje mocno walczą o prawa do pokazywania zawodów z udziałem najlepszych skoczków świata.


Portal wirtualnemedia.pl regularnie publikuje wyniki oglądalności, z których jasno wynika, że Polacy chętniej – choć nie zawsze – od konkursu Pucharu Świata w skokach oglądają jedynie mecze piłkarskiej reprezentacji Polski. Co ważne, praktycznie nie zdarza się, by oba te wydarzenia były rozgrywane równolegle, dlatego nadawcy zaciekle walczą zarówno o jedne, jak i drugie prawa. Jest o co się bić, bo np. w 2019 roku konkurs w Val di Fiemme oglądało 6,78 mln widzów, z czego 5,37 mln w TVP 1, 910 tys. w TVP Sport i 500 tys. w Eurosporcie.


Wiele wskazuje na to, że to już ostatnie tego typu wyliczenia – przynajmniej na jakiś czas. Niewiele osób wie, że pełnię praw do pokazywania Pucharu Świata ma grupa Discovery, która w ostatnich latach udzielała publicznemu nadawcy odpłatnej sublicencji, a sama pokazywała zawody tylko na kodowanych kanałach Eurosport 1 i Eurosport 2. W tym roku będzie inaczej. Strony nie doszły do porozumienia i zmagania najlepszych skoczków w sezonie 2021/2022 będziemy oglądać w otwartym TVN-ie, Eurosporcie i na platformie player.pl.


– Na pierwszym miejscu zawsze stawiamy polskich widzów i inwestujemy, aby pokazywać im najważniejsze wydarzenia sportowe świata! Od lat budujemy i rozwijamy portfolio praw sportowych, a dyscypliny zimowe zawsze zajmowały w nim szczególne miejsce. Jestem bardzo szczęśliwa, że w nadchodzących latach wszyscy Polacy będą mogli z zapartym tchem oglądać starty naszych skoczków w TVN, Eurosporcie i Playerze. Skoki to podstawa sportowej zimy, ale nasza propozycja dla widzów jest kompleksowa i gwarantuje tysiące godzin transmisji z wielu pasjonujących dyscyplin – tłumaczy Dorota Żurkowska-Bytner, dyrektor Eurosportu w Polsce.

Polityczny odwet?


TVP będzie musiało obejść się smakiem i straci miliony widzów, którzy zasiadali przed telewizorami w trakcie konkursów Pucharu Świata, mistrzostw świata, Turnieju Czterech Skoczni itd. Oznacza to także brak wpływów z lukratywnych kontraktów reklamowych. Publiczny nadawca oskarża grupę Discovery, że jest to polityczny odwet za próbę przepchnięcia ustawy nazywanej potocznie Lex TVN, która miała uniemożliwić odnowienie koncesji dla stacji TVN 24, mimo że ta spełniała wszystkie wymogi prawne.

Ostatecznie ustawa nie przeszła, a grupa Discovery i tak zabezpieczyła się na najgorszy scenariusz i zgodnie z prawem unijnym dostała koncesję na nadawanie w Polsce w innym kraju (dokładnie w Holandii). Dzięki temu mogłaby nadawać na takich samych zasadach jak dotychczas, więc rządzący po odrzuceniu ustawy przez Senat nie zajmowali się już tą sprawą.


Rozmowy dotyczące sublicencji na ten sezon były wyjątkowo długie i trudne, co przyznał m.in. dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski. Kiedy spełzły na niczym, TVP wydało bardzo ostre, by nie powiedzieć napastliwe oświadczenie. Jego treść raczej zamyka, aniżeli otwiera drogę do jakiegokolwiek porozumienia.


Co to oznacza dla przeciętnego widza? Na pewno nie to – jak sugeruje powyższe oświadczenie – że miliony Polaków zostaną pozbawione możliwości przeżywania wspólnych sportowych emocji. Oznacza to jedynie zmianę kanału i ewentualnie przestawienie się z komentarza legendy mikrofonu Włodzimierze Szaranowicza na głosy Marka Rudzińskiego, Igora Błachuta i ew. Kacpra Merka, którzy wcale gorsi w tym fachu nie są, choć to oczywiście subiektywna opinia.


Teoretycznie wciąż może dojść do zwrotu akcji i powrotu do rozmów, lecz napastliwe oświadczenie TVP i pompa, z jaką TVN zaczął chwalić się skokami na wyłączność, raczej nie daje publicznemu nadawcy większych szans na pokazanie czegoś więcej, aniżeli konkursy w Polsce. Na te TVP pozyskało prawa bezpośrednio od Polskiego Związku Narciarskiego. Mowa o zawodach w Zakopanem i Wiśle, które Discovery pokaże tylko w Eurosporcie, choć to raczej marne pocieszenie dla telewizji z Woronicza.