wstecz
Sport i polityka nie mogą iść ze sobą w parze? Zagłębie już raz zdało kłam tej torii

W minionym tygodniu doszło do zmiany prezesa na stanowisku prezesa zarządu w Zagłębiu Lubin S.A. Artura Jankowskiego zastąpił polityk Michał Kielan. Nie chodzi o to, z jakiej jest partii, ani jakie ma poglądy (dlatego nawet nie będziemy o tym wspominać), a o fakt, że nie ma żadnego doświadczenia w pracy w sporcie. Czy takie politykowanie w klubach zależnych od gmin lub – jak w tym przypadku – spółki skarbu państwa to prosta droga to upadku? Akurat Zagłębie Lubin już pokazało, że nie musi tak być.

Piłkarskie KGHM Zagłębie Lubin od lata stara się przerodzić w klub, który zamiast wydawać pieniądze na zagranicznych piłkarzy, często o bardzo wątpliwej jakości, będzie inwestowało w rozwój własnej młodzieży. Klub z Zagłębia Miedziowego może pochwalić się jedną z najlepszych w kraju akademią piłkarską, w skład której wchodzi wiele pełnowymiarowych boisk z nawierzchnią naturalną oraz sztuczną i pełnym oświetleniem, a także bursą i – już wkrótce – halą, pod którą znajdzie się pełnowymiarowa płyta. 

Polsko-holenderska szkoła

W klubie polska myśl szkoleniowa miesza się z holenderską. Ogromną pracę wykonał w tym zakresie pierwszy dyrektor nowej Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie Richard Grootscholten. Współtwórca akademii Sparty Rotterdam, z którą zdobył w 2008 roku nagrodę Rinusa Michelsa dla najlepszej holenderskiej akademii piłkarskiej (wyprzedzając m.in. Ajax Amsterdam, który w następstwie zmienił władze swojej szkółki), to specjalista co się zowie. W 2015 roku schedę po Holendrze przejął Krzysztof Paluszek, jednakże niedługo potem szefem szkolenia w zarządzanej przez niego akademii został Ben van Dael. W 2019 roku nastąpił całkowity powrót do specjalistów z kraju tulipanów. Funkcję dyrektora technicznego objął wówczas Henny Lee, którego dopiero w maju 2021 roku zastąpił człowiek stąd, który dojrzewał do tej roli u boku ekspertów z Holandii – Adam Buczek.

Akademia Zagłębia „wyprodukowała” już kilku reprezentantów Polski. Wystarczy wspomnieć o Krzysztofie Piątku, Jarosławie Jachu czy Bartoszu Sliszu. Każdy z nich był najpierw starannie wyskautowany, a potem sprowadzony do akademii, gdzie przechodził przez kolejne szczeble szkolenia, aż do debiutu w pierwszej drużynie. Ostatnim wychowaniem Miedziowych, o którym było i prawdopodobnie jeszcze będzie bardzo głośno, jest Bartosz Białek. Niespełna 19-letni napastnik został sprzedany do niemieckiego VfL Wolfsburg za rekordowe w skali klubu 5 mln euro. Niestety obecnie leczy poważną kontuzję (w kwietniu zerwał więzadła krzyżowe w kolanie).

Stawiać na swoich

Wszystkie te przykłady dobitnie pokazują, że Zagłębie ma z czego czerpać, dlatego dla władz klubu najważniejsze jest znajdowanie takich trenerów, którzy nie będą się bali stawiać na wychowanków. Być może właśnie to było największym problemem poprzednich władz lubińskiego klubu. Prezes Artur Jankowski do spółki z Lubomirem Guldanem, który dopiero co zamienił piłkarski strój na elegancką marynarkę dyrektora sportowego, woleli sięgać po zagranicznych piłkarzy takich jak Samuel Mraz, Jewgienij Baszkirow, Dejan Drazić, Dorde Crnomarkowić czy Ian Soler. Dziwić mogło zwłaszcza usilne poszukiwanie środkowych obrońców, bo siedzący wówczas na ławce wychowanek Kamil Kruk (rocznik 2000) gdy tylko dostawał szansę – nie zawodził.

Jedynym sukcesem Jankowskiego było sprzedanie za wspomniane 5 mln euro Białka, ale mając taką perełkę, nie było to wielką sztuką. Kibice zaczęli wyzywać swojego prezesa, a Kombinat w końcu postanowił go odwołać. Problem w tym, że jego następca – na pierwszy rzut oka – nie wygląda na osobę lepiej przygotowaną do tej roli, a wręcz… gorzej.

Odpowiedni wybór?

Michał Kielan był do tej pory szefem radnych jednej z partii w powiecie lubińskim. Kwalifikacje menedżerskie uzyskał w Warszawskiej Wyższej Szkole Biznesu na kierunku Master of Business Administration. Na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu skończył studia podyplomowe na kierunku… zarządzanie placówkami służby zdrowia. Ukończył także kurs dla kandydatów na członków rad nadzorczych i zarządów spółek prawa handlowego. Ostatnio pełnił rolę wiceprezesa zarządu Związku Pracodawców Polska Miedź.

Region zna jak własną kieszeń, ale ze sportem nie miał do tej pory nic wspólnego poza tym, że identyfikuje się jako kibic Zagłębia. Czy to wystarczy, aby skutecznie zarządzać dużym klubem piłkarskim, ze swoimi ambicjami i ściśle określoną strategią? Można mieć poważne wątpliwości.

Kielan podszedł do nowej roli bardzo rozsądnie, ponieważ na powitalnej konferencji prasowej pojawił się wraz z Piotrem Burlikowskim. To on jest uważany za współtwórcę największych sukcesów klubu w drugiej dekadzie XXI wieku. To za czasów kiedy Burlikowski był dyrektorem sportowym, Zagłębie powróciło do ekstraklasy po rocznej banicji w I lidze, zaczęło mocniej stawiać na młodzież, a z zewnątrz przychodzili tacy piłkarze jak np. Filip Starzyński. Miedziowi, będąc beniaminkiem, zajęli 3. miejsce w lidze i dzięki temu zagrali w eliminacjach Ligi Europy, gdzie m.in. udało im się wyeliminować inny słynący ze szkolenia klub – lecz znaczący o wiele więcej na piłkarskiej mapie Europy – Partizan Belgrad.

Utożsamiany z tamtymi sukcesami Burlikowski został mianowany dyrektorem całego pionu sportowego, co oznacza, że w klubowej hierarchii będzie nad Lubomirem Guldanem i stanie się prawą ręką prezesa, który zna się na zarządzaniu, a niekoniecznie na sporcie. Od tego drugiego będzie Burlikowski, pełniący ostatnio bliźniaczo podobną rolę w Polskim Związku Piłki Nożnej.

Można powiedzieć, że przyjście Burlikowskiego legitymizuje wybór Kielana, mocno go odciąża i zmniejsza presję, jaka będzie na nim ciążyć w związku z jego dotychczasową karierą, która ze sportem nie miała nic wspólnego. To pozwala mieć nadzieję, że w Zagłębiu nie będzie „politykowania”, tylko jasny podział ról, ukierunkowany na sukcesy pierwszej drużyny i dalsze, konsekwentne stawianie na utalentowaną młodzież. 

– Na pewno usiądziemy razem z Lubomirem Guldanem i przedyskutujemy kluczowe kwestie. Chcę być przede wszystkim wsparciem dla swojego byłego podopiecznego. Bardzo ważne jest dla nas korzystanie z zasobów akademii i udrożnianie naszym wychowankom drogi do pierwszej drużyny – powiedział Burlikowski.

Powtórzyć scenariusz z przeszłości

Zagłębie Lubin miało już kiedyś prezesa z typowo politycznego nadania. Mowa oczywiście o Robercie Pietryszynie. On podobnie jak Kielan nie znał się na sporcie, a miał od tego mądrych doradców. Klub pod jego wodzą mocno się rozwinął, wszedł na nowy poziom pod względem organizacyjnym i osiągał sukcesy, jakimi były mistrzostwo Polski, Superpuchar Ekstraklasy. To Pietryszyn przeforsował w KGHM-ie projekt budowy stadionu, na którym dziś gra Zagłębie. Został nawet wybrany działaczem roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. 

Można powiedzieć, że Pietryszyn wysoko zawiesił poprzeczkę, ale też wytyczył szlak, którym powinien kroczyć Kielan. Pierwsze podejmowane przez niego decyzje na to wskazują, więc nie należy z góry zakładać, że polityk położy projekt pod względem sportowym. Teraz ma czas na wprowadzenie własnych porządków. Czy da radę? Po owocach go poznamy, ale na pewno nie powinniśmy z góry go skreślać. 

Zdjęcie: materiały prasowe