wstecz

Plebiscyty na sportowców roku w ogniu krytyki

Według amerykańskiego magazynu Time Simone Biles, według Przeglądu Sportowego Robert Lewandowski – wybrano sportowców roku. O ile burza po „niesportowym” wyborze gimnastyczki w Stanach Zjednoczonych trwa już od dawna, tak w Polsce „kij w mrowisko” kilka dni temu wsadził Paweł Fajdek, twierdząc, że „Lewemu” nagroda niekoniecznie się należy, a trzeci Bartosz Zmarzlik nie powinien znaleźć się nawet w pierwszej dwudziestce.

„Niesportowe zachowanie”

O wyborach sportowca roku w Stanach Zjednoczonych pisaliśmy już wcześniej TUTAJ. Wybór Sports Illustrated, którego redakcja postanowiła uhonorować Toma Brady’ego nikogo nie zaskoczył, natomiast decyzja magazynu Time wywołała pewne kontrowersje i szeroką dyskusję, która toczy się w amerykańskich mediach do dzisiaj. Postanowiono bowiem wyróżnić Simone Biles – gimnastyczkę, która będąc największą medalową nadzieją USA podczas igrzysk olimpijskich w Tokio… postanowiła zrezygnować z udziału w zawodach.

 

Simone Biles jest najbardziej utytułowaną gimnastyczką w historii Stanów Zjednoczonych – ma na koncie łącznie aż 32 medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata. W 2016 roku w Rio de Janeiro Biles cztery razy stała na najwyższym stopniu podium, a w drużynie wywalczyła brąz, czym ustanowiła rekord w ilości zdobytych krążków w kobiecej gimnastyce podczas jednych igrzysk olimpijskich. Nic dziwnego, że przed imprezą w Tokio, całe Stany Zjednoczone liczyły na powtórzenie wyniku sprzed pięciu lat.

Na igrzyskach w Japonii młoda zawodniczka wycofała się jednak z zawodów już w trakcie pierwszej konkurencji. Później przyznała, że rezygnuje z udziału w igrzyskach, ponieważ zmaga się z depresją. 

Ostatecznie Biles uporała się ze swoim stanem psychicznym i powróciła do rywalizacji w ostatniej konkurencji, w której zdołała wywalczyć trzecie miejsce. Jaka sama przyznała, brązowy medal, który wówczas zdobyła „ma dla niej o wiele większe znaczenie niż wszystkie złote krążki”. – Wynik w ogóle mnie nie obchodził. Cieszę się, że udało mi się wykonać mój program, że znowu byłam w stanie podejść do zawodów – mówiła gimnastyczka po konkursie.

Część obserwatorów doceniła postawę Biles oraz uznała jej zachowanie za ważny wkład w społeczną dyskusję na temat zdrowia psychicznego. Gimnastyczka przełamując tabu dotyczące depresji w sporcie, uderzyła w etos sportowca, który nie pozwala sobie na żadne słabości i zawsze walczy do końca o najlepszy wynik. Jak uzasadnia redakcja Time, to właśnie za tę postawę zdecydowano wyróżnić młodą sportsmenkę.

Takie tłumaczenie nie wszystkich jednak przekonuje.

– Jesteście bandą idiotów, wstyd mi za was. Ludzie, którzy nie rozumieją sportu, nie powinni go relacjonować! – napisał w kierunku redakcji magazynu Time drukowanymi literami Doug Gottlieb, dziennikarz Fox News. – Mogę znaleźć przynajmniej piętnastu sportowców, którzy bardziej zasłużyli na tę nagrodę. Wiecie dlaczego? Dlatego, że przynajmniej uprawiali sport – dodał prowokacyjnie były koszykarz.

 

To nie jedyny taki komentarz. Przykłady głosów brutalnie uderzających w Biles można mnożyć:

– Wychowujemy pokolenie słabych ludzi, takich jak Simone Biles. Jeśli ona naprawdę ma problemy ze zdrowiem psychicznym, to nie powinna tego pokazywać – powiedział w swoim podcaście Charlie Kirk, felietonista Newsweeka. – Jest samolubna, niedojrzała i przynosi wstyd Stanom Zjednoczonym – skwitował dziennikarz.

– Przepraszam Simone, ale w igrzyskach olimpijskich nie chodzi o ciebie. Chodzi o wywalczenie medalu dla Stanów Zjednoczonych – skomentował celebryta John Daniel Davidson

– To absurd. W sporcie powinno doceniać się wygrywanie, a nie wycofywanie z zawodów. Mamy wyróżniać kogoś, kto zrezygnował ze startu, przez co jego zespół przegrał, a potem ten ktoś jednak wziął udział w zawodach indywidualnych? – dziwi się znany brytyjski dziennikarz Piers Morgan

Simone Biles zrezygnowała w połowie igrzysk olimpijskich, a teraz otrzymała nagrodę dla sportowca roku. Świat oszalał, to śmieszne, obraźliwe i nieamerykańskie – mówi Greg Kelly z Newsmax.

Warto podkreślić, że powyższe komentarze odnoszą się do zawodniczki, na której zdrowie psychiczne wpływ miało m.in. molestowanie seksualne przez trenera kadry narodowej oraz wyjątkowo trudne dzieciństwo (więcej TUTAJ). Jej sportowa kariera również nie była łatwa – Biles niejednokrotnie musiała rywalizować nawet z połamanymi kośćmi u stóp, a na treningi poświęcała kilkadziesiąt godzin tygodniowo.

„Ale to chyba ludzie decydują”

Kontrowersji związanych z wyborem sportowców roku nie zabrakło także w Polsce. W  plebiscycie organizowanym przez Przegląd Sportowy zwyciężył Robert Lewandowski, wyprzedzając Anitę Włodarczyk oraz Bartosza Zmarzlika. Taka kolejność na podium zdecydowanie nie podoba się Pawłowi Fajdkowi – wybitnemu atlecie, który sam również był nominowany do tytułu „Sportowca Roku”.

Zdaniem Fajdka, przyznanie nagrody „Lewemu” ma „osłodzić mu brak Złotej Piłki”, natomiast Bartosz Zmarzlik – indywidualny wicemistrz świata na żużlu „powinien mieć problem z zakwalifikowaniem się do pierwszej dwudziestki”.

 

Choć możliwe, że wcale sobie tego nie życzą, Fajdek – jako lekkoatleta – staje w obronie lekkoatletów, dla których notabene w pierwszej dwudziestce znalazło się aż dziewięć nominacji, a w końcowym rankingu, w pierwszej siódemce znalazło się ich aż pięciu.

Zdaniem lekkoatlety, na najważniejsze wyróżnienie bardziej zasłużyli złoci medaliści z Tokio – Wojciech Nowicki i Anita Włodarczyk – Trzecie złoto Anity powinno być docenione, trzecie złoto z rzędu! Wow! – pisze Fajdek. – W światowym sporcie to złoto olimpijskie jest graalem sportowców – uzupełnia.

Trzecie miejsce Zmarzlika można kwestionować – w końcu żużlowiec wygrywał w plebiscycie już w 2019 roku, ale wówczas zdobył złoty medal mistrzostw świata na żużlu. Trudniej jest z Lewandowskim, który jest być może najlepszym zawodnikiem w najpopularniejszym sporcie na świecie i tak się składa, że pochodzi z naszego kraju. 

Właściwie to nie ma to jednak znaczenia – w przeciwieństwie do Time i Sports Illustrated, gdzie to dziennikarze dokonują wyboru, w plebiscycie Przeglądu Sportowego pierwszą dziesiątkę wskazują kibice, a ci głosują nie tylko na „najlepszych” sportowców – bo tych trudno wskazać z podziałem na dyscypliny, ale również na swoich ulubieńców. Popularność lekkoatletyki w Polsce ma się jednak nijak do popularności piłki nożnej czy żużla. W tym miejscu każdy, kto kwestionuje wyniki plebiscytu Przeglądu Sportowego, powinien przypomnieć sobie tę jedną, kultową scenę:

Większość obserwatorów ze zdaniem Fajdka zupełnie się nie zgadza. Do jego słów postanowił odnieść się m.in. Radosław Kałużny – Bal wyraźnie za mocno mu wszedł, chociaż wśród przedstawicieli innych dyscyplin od czasu do czasu znajdzie się ktoś, kto marudzi na piłkę i piłkarzy. Że za dużo zarabiają, niezasłużenie wygrywają plebiscyty, zgarniają nagrody. Nie wiem, czy pan od młota zdał sobie sprawę, że swoimi słowami zaatakował kibiców, bo przecież oni oddanymi głosami wybrali najlepszych sportowców – podsumował piłkarz w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Fot. Wiki Commons, Zorro2212, CC 4.0.

autorfilip-1