wstecz
Superliga za słaba na Mołdawię

Losowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów. Do grupy D jako pierwsza trafia drużyna Interu Mediolan. Chwilę później Nerazzurri mogą odczuwać niepokój, gdyż dołącza do nich ekipa Realu Madryt. Kilkanaście minut potem w szeregach obu ekip panuje już jednak rozluźnienie, stawkę uzupełnia Szachtar Donieck i Sheriff Tyraspol. To będzie łatwa grupa – z pewnością pomyśleli w Mediolanie i Madrycie. Miesiąc później Inter gubi punkty w starciu z Ukraińcami, a na Santiago Bernabeu Real zostaje upokorzony przez mistrza Mołdawii.

Nie tak wyobrażano sobie przebieg fazy grupowej w Madrycie i Mediolanie. Jeszcze niedawno przecież kluby te, nie chcąc rywalizować z teoretycznie słabszymi drużynami, szykowały się do utworzenia Superligi – elitarnych rozgrywek dla wybranych klubów piłkarskich w Europie. Tymczasem, po dwóch kolejkach w tabeli grupy D Ligi Mistrzów przewodzą z kompletem punktów piłkarze Sheriffa Tyraspol.

 

Po niespodziewanym zwycięstwie nad Szachtarem, mistrzowie Mołdawii udali się do Madrytu na mecz z Realem. Sheriff nie zamierzał okazywać kompleksów w starciu z europejskim gigantem. W 25 minucie do bramki “Królewskich” trafia Jasur Jakszibojew, a na przerwę do szatni piłkarze Realu schodzą przy akompaniamencie gwizdów własnych kibiców. W drugiej połowie, dzięki skutecznie wykonanemu rzutowi karnemu Karim Benzema doprowadza do remisu, jednak w końcówce meczu to pomocnik Mołdawian, Sébastien Thill ustala wynik spotkania na 2:1. Na stadionie zapada cisza. Co ciekawe, strzelec pierwszego gola w meczu – Jasur Jakszibojew jeszcze do niedawna występował przecież w barwach Legii Warszawa. Choć “występował” to i tak duże słowo, bo Jakszibojew zagrał w zaledwie trzech niepełnych meczach rezerw Legii w trzeciej lidze, a wcześniej został wpuszczony na ostatnie 11 minut starcia ekstraklasowej drużyny z Wisłą Kraków. Uzbecki napastnik nie miał wtedy jeszcze pojęcia, że za miesiąc wystąpi w Lidze Mistrzów, strzeli bramkę Realowi Madryt na Santiago Bernabeu, a jego zespół sprawi największą sensację w tej edycji Champions League. Warto pamiętać, że Jakszibojew do drużyny mistrzów Mołdawii trafił na zasadzie wypożyczenia, a jego kontrakt z Legią Warszawa nadal obowiązuje do 2023 roku.

Drużyny, którym bliżej do europejskich średniaków niż największych światowych marek są w stanie nawiązać rywalizację z tymi drugimi, a przecież zaledwie kilka miesięcy wcześniej Real i Inter jako członkowie-założyciele sygnowali powstanie Superligi. W rozgrywkach tych miało uczestniczyć w sumie 20 czołowych klubów z najważniejszych lig krajowych w Europie. Drużyny spoza Hiszpanii, Włoch, Anglii, Francji czy Niemiec raczej nie miałyby szans, aby zostać uwzględnionym w nowym projekcie. – Kluby założycielskie mają na celu poprawę jakości i intensywności istniejących rozgrywek w każdym sezonie oraz stworzenie formatu pozwalającego na rywalizację najlepszych klubów i zawodników” – takie słowa można było przeczytać w oficjalnym komunikacie prasowym dotyczącym powstania Superligi. Sam prezes Realu Fiorentino Perez, który przewodził w nowym projekcie tak wypowiadał się o obecnym formacie Ligi Mistrzów: – Jest stary i nieatrakcyjny. Emocje zaczynają się dopiero od ćwierćfinałów – stwierdził Hiszpan. – Najważniejsze kluby z Anglii, Włoch i Hiszpanii muszą znaleźć rozwiązanie dla bardzo złej sytuacji, w jakiej znalazł się futbol – przekonywał dalej Hiszpan. – Superliga nie jest ligą dla bogatych, a ligą dla uratowania futbolu. Niektórzy mówią, że to liga dla wzbogacenia bogatych i zubożenia biednych, ale te osoby mają interes w takich słowach. Uratujemy futbol, nie pozwolimy na jego zniknięcie – utrzymywał prezes Realu Madryt. 

Ostatecznie projekt Superligi upadł bardzo szybko po jego ogłoszeniu. Pomysł spotkał się z ogromną krytyką nie tylko wśród działaczy czy kibiców, ale nawet ze strony władz państw. Jako pierwsze pod jej naporem ugięły się drużyny z Anglii, a wkrótce później zaczęły się z niego wycofywać kolejni uczestnicy, aż cały projekt spalił na panewce. Największe kluby martwią się o swoje przychody oraz nie podoba im się zarządzanie europejskim futbolem przez UEFA, jednak same chciałyby zmonopolizować europejskie puchary. Piłkarze Sheriffa i Szachtara zdołali udowodnić, że futbol istnieje również poza pięcioma najsilniejszymi ligami. Przecież to właśnie porażka faworyta z underdogiem zazwyczaj wzbudza najwięcej emocji. Tak, jak stało się to w ostatnim spotkaniu w Madrycie. – Wielki piłkarz Dirk Kuyt powiedział, że w Lidze Mistrzów nie ma miejsca dla takich drużyn jak Sheriff. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem zniszczyć ten jego perfekcyjny świat – powiedział po zwycięstwie z Realem trener Sheriffa Tyraspol, Jurij Wernydub.