wstecz
napoli stadion

„Włoska piłka zatruta przez mafię”

Fabrizio Miccoli – były napastnik reprezentacji Włoch, Juventusu i Palermo trafił na 3,5 roku do więzienia w związku ze współpracą z włoską mafią. Informacja ta może szokować, ale nie Włochów, którzy od lat doskonale zdają sobie sprawę, jak bardzo świat mafii przenika się w ich kraju ze światem piłki nożnej.

Śledztwo i postępowanie sądowe wokół włoskiego piłkarza toczyło się od 2013 roku. Miccoli był wówczas zawodnikiem sycylijskiego Palermo. Dochodzenie wykazało, że piłkarz utrzymywał kontakty z synem szefa słynnej Cosa Nostry – Maurem Lauricellą. Miccoli poprosił o pomoc Lauriciellę w egzekucji długu od właściciela jednego z nocnych klubów. Piłkarz został oskarżony o wymuszanie haraczy.

 

Za działalność o charakterze mafijnym sąd skazał Miccoliego na 3,5 roku więzienia. Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w 2017 roku, ale piłkarz się od niego odwołał – obecny wyrok sądu jest ostateczny. Włoch przez cały czas przekonuje o swojej niewinności – Jestem piłkarzem, a nie członkiem mafii. Nie popieram żadnych przekonań i zasad mafii. Błagam o wybaczenie całe Palermo, a także moją rodzinę, która wychowała mnie w duchu właściwych wartości – powiedział Miccoli.

Miccoli był najlepszym strzelcem w historii Palermo, dla którego zdobył 81 bramek. Grał również m.in. dla Juventusu Turyn, Benfici Lizbona i Fiorentiny, a także dziesięciokrotnie wystąpił w reprezentacji Włoch.

Co istotne, nagrania rozmów telefonicznych ujawniły, że Miccoli nazwał „śmieciem” Giovanniego Falcone – włoskiego sędziego, który w latach 80. rozpracowywał sycylijską mafię. Uchodzący za bohatera we Włoszech Falcone zginął w 1992 roku w eksplozji na autostradzie. Zamachu bombowego na Włocha dokonała Cosa Nostra. Mafiosi zdetonowali pół tony materiałów wybuchowych na stumetrowym odcinku autostrady. W zamachu zginęła również żona Falcone oraz jego trzech ochroniarzy. Miccoli wystąpił w towarzyskim spotkaniu Palermo, upamiętniającym 20. rocznicę tego zamachu, a strzelone bramki zadedykował ofiarom makabrycznego zamachu.

 

Mafia we włoskiej piłce

Wymuszenia, kradzieże, nielegalny handel biletami, pranie pieniędzy czy ustawianie meczów – to zaledwie wycinek problemów, które poprzez działania mafii przylgnęły do włoskiej piłki na wszystkich poziomach rozgrywkowych. Sprawa Miccoliego przyczyniła się do powołania we Włoszech komisji antymafijnej, która zajmuje się tropieniem powiązań mafii ze światem piłkarskim. 

Te powiązania sięgają bardzo daleko i bardzo głęboko. W 1984 do SSC Napoli trafił legendarny Diego Maradona. Transfer Argentyńczyka do neapolitańskiego klubu w znacznej części sfinansowała włoska mafia – Camorra, z której członkami słynny piłkarz niejednokrotnie się zresztą spotykał.

By szukać związków gangsterów z włoską piłką, nie trzeba jednak aż tak bardzo cofać się w czasie. W 2014 roku na Stadionie Olimpijskim w Rzymie Napoli spotkało się Fiorentiną w meczu o Puchar Włoch. Przed pierwszym gwizdkiem na ulicach miasta doszło jednak do ogromnych zamieszek, w których zginął jeden z kibiców. Mecz przesunął się o 45 minut, ponieważ członkowie Camorry opóźniali jego rozegranie, grożąc eskalacją zamieszek. Sytuację uratował kapitan Napoli Marek Hamšik, który podszedł do sektora ultrasów i wynegocjował z ich przywódcą oraz członkiem Camorry Gennym a 'Carogną… możliwość rozegrania meczu.

 

W 2015 roku ujawniono, że grupa przestępcza powiązana z kalabryjską 'Ndranghetą zajmowała się ustawianiem meczów na niższych poziomach rozgrywkowych we Włoszech. W proceder zamieszanych było od kilkudziesięciu do nawet kilkuset osób, a wśród nich znaleźli się m.in. piłkarze, trenerzy i prezesi klubów. Do ustawiania meczów dochodziło w całych Włoszech, a wszystkim kierowali mafiosi.

Wielu piłkarskich działaczy zdaje sobie sprawę, że z mafią lepiej żyć w dobrych stosunkach. Z takiego założenia wychodził także prezydent Juventusu – Andrea Agnelli, współpracujący z członkami 'Ndranghety, którzy zajmowali się nielegalnym handlem biletami. Prezydent “Starej Damy” pośrednio umożliwiał rozprowadzanie biletów wśród osób z zakazami stadionowymi, z czego zyski czerpali mafiosi. W zamian za pomoc, Agnelli oczekiwał od ultrasów wsparcia przy utrzymaniu spokoju na trybunach. Proceder wyszedł na jaw, a Włoch otrzymał roczny zakaz pełnienia obowiązków i karę 20 tysięcy euro. Również Juventus musiał zapłacić 300 tysięcy euro kary za wspieranie grupy przestępczej.

O tym, aby nie wchodzić w drogę mafiosom przekonał się dyrektor sportowy Palermo – Rino Foschi. Kilkanaście lat temu, chwilę przed Świętami Bożego Narodzenia, działacz znalazł pod drzwiami swojego domu paczkę, w której znajdowała się… odcięta głowa kozła. Podejrzenia od razy padły na gangsterów, którzy w taki sposób zastraszają swoich wrogów.

Gangsterskie powiązania piłkarzy

Związki z mafią dotyczą również samych piłkarzy. Oprócz Miccoliego, z przestępcami mieli współpracować także Giuseppe Sculli (były piłkarz Lazio i Juventusu) oraz Vincenzo Iaquinta (mistrz świata z 2006 roku). Ten pierwszy brał udział w ustawianiu meczów i był powiązany z 'Ndranghetą, a drugi trafił na dwa lata do więzienia za przestępstwa związane z bronią palną, czego dowiedziono podczas infiltracji kalabryjskiej mafii.

Kontakty z gangsterami utrzymywali także Pepe Reina, Paolo Cannavaro i Salvatore Aronica. Reina i Aronica mieli m.in. potajemnie spotykać się z mafiosami na stadionie, jeździć na wspólne wakacje i wymieniać się przysługami, a Cannavaro – brat Fabio – usiłował sprzedać mafii nieruchomości podejrzanego pochodzenia za kwotę 400 tysięcy euro.

 

Napady na gwiazdy

Piłkarze niejednokrotnie sami stawali się ofiarami mafiosów. Tak stało się w przypadku Arkadiusza Milika, któremu w 2018 roku podczas powrotu do domu z meczu Napoli – Liverpool w Lidze Mistrzów, przystawiono do głowy pistolet. Samochód Milika został zatrzymany przez dwójkę mężczyzn na motocyklach, po czym przestępcy zabrali polskiemu piłkarzowi luksusowy zegarek, wart 7 tysięcy euro.

 

Wcześniej ofiarą podobnego napadu został inny gwiazdor Napoli – Lorenzo Insigne. Bandyci również grozili piłkarzowi bronią, po czym zażądali pieniędzy. Napadnięty przez gangsterów dwukrotnie został również Marek Hamšík. Oba napady wyglądały niemal identycznie – bandyci najpierw wybili szybę w samochodzie Słowaka, a następnie przyłożyli mu do głowy broń i zażądali zegarka oraz wszelkich kosztowności. Piłkarz Napoli może mówić o sporym pechu – jego żonie bowiem również skradziono luksusowe BMW.

”Włoska piłka zatruta przez mafię”

Włoskie stowarzyszenie „Libera”, jednoczące organizacje działające na rzecz praworządności, przedstawiło 30-stronicowy raport dotyczący wpływów mafii na włoskie środowisko piłkarskie. – Włoska piłka jest zatruta przez mafię – skomentowały władze stowarzyszenia.

Z raportu wynika, że 30 klanów Camorry, Cosa Nostry i ‘Ndranghety jest bezpośrednio uwikłanych w przypadki korupcji we włoskim futbolu. Mafie są najbardziej aktywne w takich regionach jak Lombardia, Lacjum, Kampania, Kalabria, Apulia oraz na Sycylii.

Dokument dokładnie przedstawia przypadki prób ingerencji we włoski świat piłkarski przez mafiosów. Wśród nich znajduje się organizacja nielegalnych zakładów, pranie brudnych pieniędzy, ustawianie meczów i inne. Raport wskazuje, że piłka nożna stanowi źródło dochodu dla wielu mafijnych organizacji. 

– Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek mafie kontrolują zakłady piłkarskie, wpływają na mecze, wykorzystują sport, by scementować związki z polityką, piorą pieniądze. Konieczne jest przerwanie ciszy. Trzeba mieć  odwagę, by to demaskować – powiedział przewodniczący stowarzyszenia – Luiggi Ciotti.