wstecz

Wojna zabija rosyjski sport

Niedawno pisaliśmy o stratach wśród ukraińskiej ludności. Broniąc ojczyzny, za broń chwytają niemal wszyscy zdrowi mężczyźni, w tym sportowcy. Na wojnie z Rosją zginęło już kilku piłkarzy, ale nie tylko ukraiński futbol ponosi straty. Lada moment może przestać istnieć rosyjska Priemjer-Liga, a przynajmniej ta, jaką znamy. Rosyjscy sportowcy są wyrzucani na margines i usuwani nawet z gier sportowych.

Sankcje nakładane na Federację Rosyjską za zbrojną agresję na Ukrainę doprowadzają do ruiny tamtejszą gospodarkę. Wartość rubla leci na łeb na szyję, powoli zaczyna brakować w sklepach produktów znanych zagranicznych marek, z których znaczna część wycofuje się z tamtejszego rynku. Dotyczy to m.in. szwedzkiego giganta meblowego IKEA, firm motoryzacyjnych General Motors, Volkswagen, Toytota, BMW, Mercedes itd.

Ku chwale rosyjskich klubów nie zamierzają już grać piłkarze z zagranicy. Coraz szerszą ławą składają roszczenia do UEFA, o umożliwienie im jednostronnego rozwiązania umów i specjalnej zgody na związanie się z pracodawcami z innych krajów, mimo zamkniętego okna transferowego. Nie jest to (kontraktowanie poza okienkiem) historia bez precedensu, nawet w tak zgniłej i przesiąkniętej korupcją organizacji jak FIFA czy UEFA.

Dużą rolę w pewnej mikroskali odgrywa tu Grzegorz Krychowiak. Reprezentant Polski, występujący w FK Krasnodar, którego jest kapitanem, nie tylko sam nie wyobraża sobie dalszej gry w Priemjer-Lidze, ale też namawia do tego pozostałych zawodników swojego klubu. Zwołał specjalne spotkanie, w którym udział wzięli m.in. Szwed Viktor Claesson, Francuz Rémy Cabella, Brazylijczycy Wanderson i Kaio czy Kolumbijczyk Jhon Córdoba. Krychowiak miał być głównym mówcą i nakłonił wszystkich do przyjęcia wspólnego stanowsika – trzeba rozwiązać umowy za porozumieniem stron, a jeśli to się nie uda, to zrobić to jednostronnie, z pomocą UEFA lub ew. FIFPro (organizacja zrzeszająca zawodowych piłkarzy) i wyjechać z Rosji.

Za tą decyzją poszedł bojkot jednego z treningów. Sytuację podsycił też fakt, że z klubu na własne żądanie odszedł niemiecki trener Daniel Farke. Władzom Krasnodaru nie spodobała się ta decyzja, dlatego… zawiesili kontrakty ośmiu zagranicznych piłkarzy. Co ciekawe na liście nie ma Krychowia, mimo że wszyscy wiedzą, że to on był prowodyrem. Zawieszenie sprawia, że zawodnicy nie muszą pojawiać się na treningach, ale też nie mogą odejść i nie dostają pensji.

„Agent Grzegorza rozmawia z Krasnodarem, by ta umowa została rozwiązana. Wszyscy czekają na to, co zrobi FIFA. Okienka transferowe w najważniejszych ligach europejskich są zamknięte. Być może FIFA zdecyduje, by do końca marca przedłużyć okienko dla tych, którzy grali w Rosji bądź na Ukrainie” – powiedział rzecznik prasowy Polskiego Związku Piłki Nożnej Jakub Kwiatkowski. Jeśli FIFA wyda na to zgodę – a z nieoficjalnych przecieków wynika, że tak może się stać, bo światowa centrala jest pod silnym naciskiem polityczno-medialnym – przypadek Krychowiaka będzie precedensem, który pociągnie za sobą dziesiątki innych, a może nawet wszystkich zagranicznych piłkarzy grających w rosyjskiej ekstraklasie.

Priemjer-Liga bez zagranicznych gwiazd Zenita Sankt Petersburg takich jak Malcolm, Wilimar Barrios, Wendel czy Caludinho, albo Dynama Moskwa (Sebastian Szymański, Fabián Balbuena, Nikola Moro) wielce straci na znaczeniu i nie będzie już tak konkurencyjna w europejskich pucharach, jak obecnie.

EA Sports nie che promować kraju militarnego agresora

Kto z nas nie grał nigdy w grę z serii FIFA? Od wielu lat kanadyjski producent najpopularniejszej w Europie gry sportowej (na świecie przebija ją w tej kategorii tylko NBA) posiada w niej licencjonowane, bądź nielicencjonowane (ale częściej jednak licencjonowane) rozgrywki ligi rosyjskiej oraz daje możliwość grania reprezentacją Rosji. Albo raczej dawał – kilka dni temu EA Sports poinformowało, że nie zamierza biernie przyglądać się temu, co dzieje się na wschodzie Europy i usuwa rosyjskie kluby, zawodników i reprezentację ze swojego flagowego tytułu.

 

Elektronicy poszli o krok dalej i zdecydowali się na takie samo działanie w stosunku do należącej do nich hokejowej gry NHL. Tam poza Rosjanami bana otrzymali także Białorusini (w serii gier FIFA nie ma ligi białoruskiej, ani reprezentacji tego kraju). To dużo mocniej uderzy w samych Rosjan, którzy kochają tę dyscyplinę, a lepiej niż w Rosji produkowane przez EA Sports NHL sprzedawało się tylko w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i jednym czy dwóch krajach Azji. Wielkimi miłośnikami hokeja na lodzie są już teraz nazywani zbrodniarzami wojennymi Władimir Putin i Aleksandr Łukaszenka.

Wyrzucenie Rosji i Białorusi poza margines świata sportu ma charakter symboliczny. Nie brakuje głosów, że „cierpią na tym niewinni sportowcy”, bo w końcu nie każdy popiera działania swojego prezydenta. Tak tłumaczyła się zdecydowana większość paraolimpijczyków, którzy zostali zawróceni lub niewpuszczeni w ogóle do Pekinu. To wojna, każdego dnia giną setki niewinnych cywili, więc nie ma żadnej przestrzeni na sentymenty.

Być może te działania są tylko niewielką kroplą, która drąży skałę wraz z sankcjami gospodarczymi, ale wolny świat nie ma wątpliwości, że są niezbędne. Celem jest w końcu wywołanie silnego buntu na zwykłych obywatelach Rosji i Białorusi, by w końcu odważyli się obalić swoich dyktatorów. To znacznie ważniejsze, niż kopanie piłki czy ślizganie na lodzie. Czas działać. Konkretnie i w sposób zdecydowany.

Fot. Pixabay

CZYTAJ TEŻ >>> Wciąż giną cywile, w tym sportowcy

CZYTAJ TEŻ >>> Piłkarski kibic łyknie wszystko, jeśli da mu się sukcesy

Piotr Janas
HokejPiłka nożna
Translate »