wstecz
DRpR95MXUAATX8F

Złota Piłka: Skoro oni mogli, to Lewy też może!

Dziś o godz. 20:30 poznamy kolejnego laureata Złotej Piłki. Jeśli nie wydarzy się cud, a na to się nie zanosi, to nagroda ta trafi w ręce kogoś z dwójki Robert Lewandowski – Leo Messi. Czy napastnik Bayernu będzie pierwszym Polakiem w historii, który sięgnie po ten skalp? Złotą Piłkę na koncie mają już przecież Bułgarzy, Węgrzy, Czesi, a nawet Irlandczycy z Północy. Paszport nie jest tutaj żadną przeszkodą. Przybliżamy kilka najciekawszych przypadków

Odkąd plebiscyt Złotej Piłki organizowanej przez magazyn „France Football” otworzył się na piłkarzy spoza Europy, niespodziewanych rozstrzygnięć było zdecydowanie mniej, choć bardzo często poszczególnym wyborom towarzyszyły duże kontrowersje.

Pierwszym naturalizowanym zwycięzcą Złotej Piłki był Omar Sívori, laureat z roku 1961. Urodzony w Argentynie wychowanek słynnego River Plate zdążył rozegrać w reprezentacji Argentyny 19 spotkań, strzelić w niej 9 bramek i przyczynić się do wygrania Copa America w 1957 roku. Zaraz po tym sukcesie przeniósł się do Europy, gdzie na długie lata związał się z Juventusem Turyn. Szybko załatwiono mu włoski paszport i namówiono na… zmianę reprezentacji. Na tym ostatnim najlepiej nie wyszedł. Wprawdzie pojechał na mundial do Chile, ale tam Włosi dość niespodziewanie odpadli już po fazie grupowej. Łącznie Sívori we włoskiej kadrze rozegrał 9 spotkań i zdobył 8 bramek, ale dzięki temu mógł być brany pod uwagę w plebiscycie „France Football”.

1962 – Josef Masopust

Pierwszym reprezentantem Europy środkowo-wschodniej był reprezentant Czechosłowacji, grający wówczas w czeskiej Dukli Praga. Wraz ze swoją reprezentacją dotarł do finału mistrzostw świata, w którym musiał uznać wyższość Brazylii. Gdyby wówczas „Canarinhos” mogli być brani pod uwagę w plebiscycie, pewnie wyróżnienie zagarnąłby Pele, a tak wygrał Masopust, który równie dobrze czuł się na pozycji podwieszonego napastnika jak i… środkowego obrońcy. To pokazuje, jak wszechstronnym był zawodnikiem. Portugalczyk Eusebio, faworyt plebiscytu w 62′ (poprowadził Benficę Lizbona do wygranej w Pucharze Europy), ostatecznie uplasował się za jego plecami. Zapytany o to przez dziennikarzy bez zawahania odpowiedział, że nie jest zawiedziony, bo osobiście też uważa, że Masopust jest lepszym piłkarzem.

1964 – Denis Law

Szkot był jednym z liderów Manchesteru United, choć z pewnością nie tak popularnym, a może raczej medialnym jak jego koledzy z boiska, czyli Bobby Charlton i Gerge Best. Niemniej to on jako pierwszy z tego tria sięgnął po Złotą Piłkę. Napastnik „Czerwonych Diabłów” zapracował na to wyróżnienie zdobywając 46 bramek (do dziś jest to klubowy rekord). Na koncie miał aż 7 hat-tricków i choć akurat sezon 1963/64 nie był dla zespołu z czerwonej części Manchesteru zbyt udany, to indywidualnie Law zasłużył na tytuł piłkarza roku.

1967 – Flórián Albert

Jeśli ktoś zapytałby napotkanego na ulicy kibica, który węgierski piłkarz zdobył Złotą Piłkę, to pewnie 90% odpowiedziałaby, że był nim Ferenc Puskás. Nic bardziej mylnego. Jedna z legend Realu Madryt kilkukrotnie była nominowana do tej nagrody, ale nigdy jej nie zdobyła. Paradoksalnie Puskás najbliżej był w 1960 roku, kiedy to zajął 2. miejsce za Hiszpanem Luis Suárez Miramontes, jeszcze jako piłkarz Honvédu Budapeszt. Złotą Piłką może za to pochwalić się jego reprezentacyjny kolega Flórián Albert. To był dość kontrowersyjny wybór, bo jedyne co osiągnął w 67′, to mistrzostwo Węgier z Ferencvarosem. Trochę mało, nie był nawet królem strzelców. Wśród piłkarskich historyków panuje przekonanie, że dostał Złotą Piłkę trochę za zasługi. Na mundialu w 1962 roku w Chile został królem strzelców i otrzymał tytuł najlepszego młodego piłkarza turnieju. Cztery lata później w Anglii znalazł się w jedenastce mistrzostw świata, został królem strzelców Pucharu Europy i piłkarzem roku na Węgrzech. Jako że w 66′ Anglia zdobyła pierwszy (i jedyny do tej pory) tytuł mistrza świata, Złota Piłka trafiła do Bobby’ego Charltona, a Albert musiał po prostu zaczekać rok dłużej.

1968 – George Best

Tutaj o jego życiu i karierze powiedziano i napisano już praktycznie wszystko. To, że zasługiwał na tę nagrodę, jest bardziej niż oczywiste. Problemem był fakt, że jako reprezentant Irlandii Północnej nie miał szans zaistnieć na mistrzostwach świata czy Europy, bo jednak Węgrzy czy nawet Czechosłowacja były wtedy kilkanaście razy mocniejszymi zespołami. W 68′ piłkarz Manchesteru United poprowadził „Czerwone Diabły” do sukcesu w Pucharze Europy i został królem strzelców Ligi Angielskiej. Wygrał niemal wszystko, co się dało, więc paszport nie był tutaj żądną przeszkodą.

1977 – Allan Simonsen

Tak jak niewiele osób wie o tym, że to Albert a nie Puskás jest jedynym węgierskim laureatem plebiscytu „France Football”, tak niewielu wie, że jedynym Duńczykiem mogącym poszczycić się Złotą Piłką jest Allan Simonsesn, a nie np. Michael Laudrup. Simonsen to dawna gwiazda Borussii Moenchengladbach, z którą w 1977 roku trzeci raz z rzędu zdobył mistrzostwo Niemiec. Duńczyk był gwiazdą tej drużyny i walnie przyczynił się do awansu do finału Pucharu Europy (tam „Źrebaki” przegrały z Liverpoolem 1:3), zwycięstwa w superpucharze Niemiec, a indywidualnie znalazł się w drużynie roku Bundesligi, odebrał tytuł piłkarza roku w Europie i wreszcie sięgnął po nagrodę dla najlepszego piłkarza świata.

1994 – Christo Stoiczkow

Wielka legenda bułgarskiej piłki, jedna z ikonicznych postaci FC Barcelony, człowiek, który wprowadził Bułgarów do półfinału mistrzostw świata w USA i został królem strzelców tej imprezy. Z Barceloną przegrał finał Ligi Mistrzów, musząc uznać wyższość Milanu, ale był drugim najlepszym strzelcem tych rozgrywek w sezonie 1993/64. Nikt nie miał wątpliwości, że to jemu należy się Złota Piłka od „France Football”, co pokazały wyniki. Wygrał z ogromną przewagą (210 pkt) nad Roberto Baggio (136 pkt) i Paolo Maldinim (109 pkt).

1995 – George Weah

Pierwszy piłkarz z Afryki, który zdobył Złotą Piłkę. Reprezentant Liberii zapracował na to dobrą grą w barwach AC Milan, z tym że… no właśnie, tylko dobrą. Tutaj trzeba nadmienić, że był to pierwszy plebiscyt, w którym „France Football” otworzył się na piłkarzy z całego świata, a nie tylko z Europy. Weah miewał dużo lepsze okresy, bo akurat w 95′ strzelił tylko 14 bramek. Jego wybór był mocno na wyrost i chyba trzeba to potraktować jako symbol dokonujących się wówczas zmian w plebiscycie Złotej Piłki.

2003 – Pavel Nedvěd

Ikona czeskiej piłki, legenda Juventusu Turyn, gdzie dziś jest jednym z dyrektorów. Podobnie jak Best nie mógł liczyć na sukcesy na imprezach rangi mistrzostw świata czy Europy, bo po rozdzieleniu Czechosłowacji ani Czesi, ani Słowacy niczego w piłce nie osiągnęli. Nedvěd był wyjątkiem potwierdzającym regułę, bo to faktycznie był piłkarz, który mógłby robić różnicę, grając w każdym klubie na świecie. W 2003 roku był liderem Juventusu, który wygrał Serie A, superpuchar Włoch i dotarł do finału Ligi Mistrzów. Potwierdzają to liczby: 14 goli i 17 asyst w lidze włoskiej, która wtedy była zdecydowanie najlepsza w Europie.

2004 – Andrij Szewczenko

O sile calcio w tamtym okresie świadczy także przyznana rok później nagroda. Padła ona łupem Andrija Szewczenki, choć nie brakowało głosów, że tak jak opisywany wcześniej Flórián Albert dostał ją trochę za zasługi sprzed roku, kiedy to jego Milan wygrywał Ligę Mistrzów. Faworytem był Deco, który pod wodzą młodziutkiego wówczas Jose Mourinho prowadził FC Porto do triumfu w Lidze Mistrzów. Niemniej Ukrainiec także należał wtedy do grona najlepszych piłkarzy świata i zgarnął nagrodę, która jest największym sukcesem ukraińskiej piłki.

2021 – Robert Lewandowski?

Po sukcesie „Szewy” Złota Piłka trafiała już tylko do Brazylijczyków (Ronaldinho i Kaká), Włocha  (Fabio Cannavaro), a następie rozpoczął się okres dominacji Lionela Messiego (6 Złotych Piłek) i Cristiano Ronaldo (5 Złotych Piłek), którym raz „przeszkodził” Chorwat Luka Modrić (triumf w 2018 roku). To zatem idealny moment, by znów trofeum trafiło do piłkarza z kraju nieco uboższego jeśli chodzi o piłkarskie sukcesy. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że indywidualne popisy Lewandowskiego w niczym nie odstają od tych Geogra Besta czy Christo Stoiczkowa, a biją na głowę Szewczeknę, Nedvěda, Simonsena czy Alberta.

fot. Twitter.com