wstecz
Reset osteopatyczny

Przerwa między sezonami startowymi, czyli tzw. roztrenowanie to najlepszy moment, by zatroszczyć się o swoje zdrowie kompleksowo. Tak by w czasie tej około miesięcznej przerwy od ciężkich treningów, móc w pełni zregenerować organizm. O pełnej regeneracji porozmawiamy z osteopatą Piotrem Płaza – przedstawicielem dziedziny medycyny manualnej, która na świecie od lat święci sukcesy, u nas jednak dopiero od niedawna zostaje doceniana.

Tak rzeczywiście w Polsce wiedza o osteopatii jest bardzo znikoma.  Przez niektórych lekarzy i fizjoterapeutów niestety nawet bagatelizowana. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii osteopata ma równorzędne prawa z lekarzem pierwszego kontaktu, a w znamienitej większości zachodnich klubów sportowych, obowiązkowo wchodzi w skład zespołu szkoleniowego.  

W Polsce jednak już też zaczynacie działać ze sportowcami…

Oczywiście.  Z pomocy osteopatów korzystają już od jakiegoś czasu znani sportowcy tacy jak np. Krzysztof Hołowczyc, Robert Kubica, Kuba Przygoński, Łukasz Kubot.

Jednak o tej dziedzinie medycyny w Polsce głośno zrobiło się dopiero za sprawą trenera złotych medalistów Mistrzostw Świata w siatkówce Stephana Antigi, którego jednym z pierwszych posunięć było dołączenie do ekipy czuwającej nad zawodnikami właśnie osteopaty. On były zawodnik na własnej skórze przekonał się, że to co niektórzy przez lata uważali za szarlataństwo sprawdza się i pomaga.

Właśnie czym zatem jest ta tajemnicza osteopatia?

Wielu osobom, coś co jest nieznane i trudne do wyobrażenia, a taka nie ma co ukrywać jest ludzka anatomia, ciężko pojęć, że organizm ludzki posiada zdolność do autoregeneracji. Tylko trzeba temu pomóc stwarzając odpowiednie warunki. I to właśnie robimy my, czyli bardzo precyzyjnie wyszkoleni terapeuci manualni.  Działamy w oparciu o wiedze z zakresu precyzyjnej anatomii palpacyjnej, fizjologii, semiologii (nauki o chorobach). Jesteśmy w stanie pracować na wszystkich „poziomach” ludzkiego ciała.

 Nie jesteśmy wrogami lekarzy, czy fizjoterapeutów, bo każda z tych grup specjalizuje się w czymś innym. My tą wiedzę syntezujemy i w oparciu o kilka żelaznych zasad osteopatii i pracujemy nad pacjentem.   

 Mówiąc o „poziomach” mam na myśli to, że profesjonalnie wykształcony osteopata zdiagnozuje i naprawi zaburzenie mechaniki stawowej, wzmożone napięcie mięśni szkieletowych, powięzi, ale i narządów wewnętrznych, naczyń krążeniowych, czy układu limfatycznego, czyli tak de facto na całym organizmie. A wszystko to diagnozujemy i później „naprawiamy” manualnie, poprzez masaż, ucisk oraz stymulację ręczną żył i nerwów. Nie jest to jednak masaż, znany nam z gabinetów fizjoterapeuty.

Jak wygląda zatem taka praca z pacjentem?

Przede wszystkim stawiamy na określenie problemu: jego początku, poznaniu pełnej historii chorobowej pacjenta, przebytych urazów, wypadków, traum, operacji chirurgicznych, infekcji itp., bo każda z tych składowych daje obraz zdrowia pacjenta, odciska na nim swoje piętno. Bywają to czasem bardzo oczywiste i widocznie niemal gołym okiem zmiany jak np. przesunięcia i deformacje kręgów lub rzeczy znacznie bardziej skryte, manifestujące się w postaci blizn,  przykurczach stawów,  zaburzonej motoryki, która może być wynikiem obawy o odnowienie starej kontuzji. Np. bojąc się o swój staw skokowy w prawej nodze, mimo jego poprawnej rehabilitacji i odzyskaniu w nim pełnej sprawności, podświadomie wciąż lądujemy z większym naciskiem na nogę lewą, co niechybnie w niedalekiej przyszłości odpowie w postaci kontuzji związanej właśnie z tą bardziej obciążaną nogą.

Dlatego podczas badania manualnego szukamy tzw. dysfunkcji osteopatycznej, która najprawdopodobniej stoi za problemem zdrowotnym pacjenta na wszystkich wspomnianych wyżej „poziomach” ciała człowieka. By lepiej to sobie wyobrazić posłużmy się przykładem lasagni, która składa się z kilku warstw makaronu, farszu i sosu, gdzie każda warstwa rusza się względem sąsiedniej, a mimo wszystko tworzy spójną całość. I do takiej lasagni porównać kolokwialnie można ciało człowieka: skóra, tkanka podskórna, powięź, mięśnie, otrzewna i trzewia. Każde z powyższych musi być ruchome względem innego, jednakże służy pracy całości organizmu.  A co się stanie, gdy w lasagnie wbijemy nóż aż po samo dno talerza? Te warstwy nie będą już tak ruchome i elastyczne względem siebie. To bardzo dobitnie obrazuje działanie zrostu, zablokowania, czy blizny pooperacyjnej nawet po „głupim” wyrostku sprzed 20 lat, czy laparoskopowym usunięciu pęcherzyka żółciowego. Krótko mówiąc będąc zblokowanym na którejkolwiek z warstw, fizjologia człowieka jest zaburzona, a to w szczególności podczas uprawiania sportu może zacząć być odczuwalne w postaci niejasno określonych bólów w różnych, czasem odległych od zrostu, blizny czy przykurczu części ciała.

Co do terapii, dysponujemy dużym i zróżnicowanym wachlarzem technik manualnych od bardziej strukturalnych, jak mięśniowo-stawowe, mobilizacje i manipulacje (uruchamianie zablokowanych stawów), po bardziej funkcjonalne: powięziowe, trzewne, limfatyczne i czaszkowo- krzyżowe, czyli te które oddziałują na nasz układ nerwowy, sprawną pracę organów wewnętrznych. Wszystkie charakteryzują się precyzją, bezbolesnością i subtelnością. Rolą pacjenta jest całkowita bierność i aktywne rozluźnianie. Nie istnieje wzorzec, lub protokół postępowania z pacjentem, dlatego terapia osteopatyczna jest zindywidualizowana i zróżnicowana.

Reasumując bardzo często jest tak, że szukając przyczyny jakiejś kontuzji, bólu, czy dysfunkcji nie można ograniczać się tylko do jednej płaszczyzny człowieka. Mówiąc przewrotnie ból nogi nie zawsze oznacza, że przyczyną jest sama noga. Na każdy uraz trzeba patrzeć holistycznie.

Czy taką świadomością wykazuje się coraz więcej osób uprawiających sport?

Pomimo coraz bardziej rozwijającej się mody na aktywność fizyczną, sporo osób zaniedbuje aspekt regeneracji i przygotowania do uprawianiu sportu.

Trenerzy i fizjoterapeuci doradzają, jak się rozciągać, jakie obuwie używać, które partie mięśni wzmacniać, jak się odżywiać, ale to wszystko odnosi się do układu mięśniowo-szkieletowego. A przecież człowiek nie składa się tylko z mięśni, kości i stawów. Np. dysfunkcja w obrębie układu trzewnego, czyli organów wewnętrznych, jako pierwsza zamanifestuje się w kompensacyjnym ustawieniu np. kończyny dolnej, a tego fizjoterapeuta już nie wychwyci. Sam jestem również fizjoterapeutą i wiem co mówię, gdyż fizjoterapia skupia się w zasadzie na jednej płaszczyźnie. Tak więc ostry ból pod łopatką nie musi być wcale wynikiem urazu kończyny górnej, a np. nadaktywnością układu nerwowego zaopatrującego płuca, serce i żołądek, lub nieprawidłową funkcją układu limfatycznego po np. przebytej infekcji wirusowej.

Wróćmy jednak do tematu wywołującego naszą rozmowę. Jak osteopata może wspomóc proces regeneracji zawodnika?

Jeszcze raz przypominam, że mówimy o regeneracji człowieka nie tylko jako „worka”, czyli skóry, mięśni i kości ale również tego co w tym worku się znajduje. Weźmy np. taką wątrobę triathlonisty, która w trakcie sezonu startowego poddawana jest olbrzymiemu wysiłkowi m.in. przekształcania dużej ilości węglowodanów w przyswajalną dla organizmu glukozę. Anatomicznie wątroba „wisi” na żyle głównej dolnej, a ta jest głównym naczyniem drenującym krew żylną z kończyn dolnych i tułowia.  A przecież triathlonisci, kolarze czy biegacze, czasem mimo włożonego dużego wysiłku w trening po zawodach mówią: „Dziś nie podawała mi noga”, a to oznacza m.in to, że nogi nie były odpowiednio zregenerowane przed startem, czyli między innymi mówiąc wprost nasz główny filtr organizmu – wątroba nie wydolił z filtracją krwi właśnie z kończyn dolnych. Tak więc mimo, że ten organ akurat ma duże umiejętności regeneracyjne, dlaczego nie możemy mu w tym dzięki terapii manualnej pomóc? Poprzez delikatne ruchy „pompowania” , lub wspomagania ruchomości narządu jesteśmy w stanie poprawić jej napięcie i ukrwienie, czyli przyspieszyć regenerację, a tym samym zwiększyć jej przepustowość.

Pamiętać trzeba zatem o regeneracji kompleksowej, a nie tylko o namacalnie odczuwalnych wszelkiego rodzaju kontuzjach jak i mikro urazach. Z tymi drugimi w sporcie amatorskim też sprawa wygląda nieciekawie, bo wraz ze zmniejszoną ilością treningów mogą one chwilowo przestać dokuczać, a tym samym są najczęściej przez amatorów ignorowane.  Jednak zapewniam, że wraz ze wzrostem intensywności treningów powrócą i to w najmniej odpowiednim momencie nowego sezonu.

W myśl zasady, że tkanka czy to mięśniowa, czy nerwowa, czy budująca narządy wewnętrzne działa w taki sam sposób, czyli gdy pracuje ulega skurczowi. Musimy pamiętać, że zbyt długo trwający impuls może wywołać podwyższone napięcie, które będzie początkiem wspomnianej już dysfunkcji osteopatycznej. A w trakcie sezonu startowego zawodnik poddawany jest całej masie takich impulsów. Dlatego istotne jest znalezienie owej dysfunkcji i usunięcie powodującego ją napięcia, bo właśnie poprzez działanie na te miejsca, usprawniamy tym samym cyrkulację krwi w danym odcinku i poprawiamy regenerację obszarów sąsiadujących, lub unerwianych z tego samego poziomu. Taki „reset osteopatyczny” organizmu jest zatem kluczowy w okresie regeneracji i rekonwalescencji po przebytym sezonie sportowym. 

Jak często wskazane są zabiegi i jak trafić na kompetentnego specjalistę?

Na tę chwilę według mojej wiedzy istnieją w Polsce trzy szkoły kształcące osteopatów w standardach międzynarodowych, określonych przez organizacje OSEAN i EFO. Szkolenie odbywają się w systemie zaocznym (w związku z brakiem zainteresowania prawnym usankcjonowaniem zawodu w naszym kraju) i trwają 5 lat.

W myśl zasady „jak dbasz, tak masz” zalecam swoim pacjentom przynajmniej raz w miesiącu sprawdzenie, wykonanie niejako „przeglądu” stanu napięciowego ciała, co pozwoli na wczesne wyłapanie dysfunkcji i uniknięcie kontuzji w przyszłości. Znamienita większość pacjentów zgłasza się jednak, kiedy już coś się zepsuło a wtedy nie ma reguły, bo różne są organizmy i zdolności do regeneracji. Jednemu wystarczy jedna wizyta, innemu trzy. To kwestia indywidualna, określana już z terapeutą. Najbardziej mnie cieszy, kiedy pacjent skarżący się na ból, już po zejściu ze stołu  z niedowierzaniem szuka tego bólu. Nie zawsze się to jednak udaje, a zależy to niestety od stopnia „zaniedbania” organizmu. Ważne natomiast jest to, by po zabiegu dwa, trzy dni nie podejmować większego wysiłku,  dlatego okres między sezonami jest idealnym momentem, by odwiedzić gabinet osteopaty.

***

Mgr Piotr Płaza

Absolwent warszawskiej AWF – kierunek fizjoterapia, oraz Akademii Osteopatii (filia Osteopathie Schule Deutschland), Uczestnik wielu specjalistycznych kursów terapii manualnej i metod nerwowo-mięśniowych. Współpracował m. in. z młodzieżową reprezentacją Polski w piłce nożnej do 18 r. ż, piłkarzami klubowymi, triathlonistami, członkami Orlen Teamu, oraz z amatorami uprawiającymi sport dla zdrowia i z pasji. Sam amatorsko gra w siatkówkę. Więcej informacji na temat medycyny osteopatycznej na www. plazaosteopatia.com

Autor: Marcin Florek