wstecz
Taneczne cardio
Taniec

W czasach pracy zdalnej, ciągłego rozwoju technologicznego oraz często zbyt małej ilości ruchu nie tylko sportowcy, ale także zwykli amatorzy szukają nowych wrażeń. Zwykły trening cardio,ćwiczenia powtarzane wielokrotnie w jednym rytmie są już dawno passe. Ćwiczeniowym światem zawładnęło taneczne cardio.

Czym jest ten nowy rodzaj ćwiczeń? To nic innego, jak ćwiczenia starannie dopasowane do muzyki. A liczą się w końcu największe hity. Britney Spears, Beyonce czy Lady Gaga – to z nimi skutecznie można zadbać o swoje ciało ale także o spokój ducha i zdrową głowę. Za oceanem wiele fittuberek wprowadza takiego rodzaju ćwiczenia do swojej oferty zadowalając przy tym wszystkich tych, dla których zwykłe treningi wydają się zbyt nudne. Taneczne cardio jest dla każdego. Nie trzeba być zaawansowanym, by tańczyć w rytm muzyki. A przyszłość dyskotek jest niepewna.

Intensywność – dowolna. Taneczne cardio pomoże zwłaszcza wtedy, kiedy kompletnie nie mamy ochoty na ćwiczenia. A ruszać się trzeba. Nie tylko po to, by schudnąć ale także dla zdrowia, rozładowania napięcia czy zwykłej poprawy humoru. Jak wiadomo sport to zdrowie, czemu więc nie połączyć go z kolejną przyjemnością jaką jest słuchanie muzyki?

Wybierasz muzykę, wciskasz play i trening rozpoczęty. Nie trzeba trzymać się utartych schematów, powtarzać utarte schematy do znudzenia czy katować się ćwiczeniami, na które zwyczajnie nie ma się ochoty. Można powiedzie, że taneczne cardio jest wynalazkiem odpowiednim na pandemiczne czasy. Nie trzeba bowiem płacić za siłownie, wybierać specjalnego obuwia czy dostosowywać do pogody. By się poruszać nie trzeba nawet wychodzić z domu. Jedyne, co jest potrzebne to trochę przestrzeni i wygodne ubranie. A co najważniejsze nikt nie denerwuje cię ciągłymi powtarzalnymi i pseudomotywacyjnymi sloganami.

Taneczne cardio może być dobrym sposobem na zwiększenie aktywności fizycznej u osób, które zwyczajnie ćwiczyć nie lubią. Nic tak nie poprawia nastroju, jak trochę tańca we własnym pokoju w myśl własnych zasad. Wydaje się, że może być to nowy ćwiczeniowy trend, jakiego polskie środowisko sportowe nie znało.